czwartek, 8 sierpnia 2019

Grand Prix

Ku przestrodze

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Komiks „Grand Prix” autorstwa Marka van Oppena, znanego jako Marvano, określany jest przez samego autora jako „prawdziwa historia, która nigdy się nie wydarzyła”. Tak naprawdę ta definicja pasuje do każdej jego powieści graficznej, w której zajmuje się nie fantastyką, lecz historią. Tworzy on bowiem zawsze fikcyjną fabułę i bohaterów, wplatając jej wątki w bardzo rzetelnie udokumentowane realia okresu, w którym osadzona jest akcja i wprowadzając na scenę postacie historyczne. Dokładnie tak jest w omawianym dziś komiksie.

Przenosimy się do lat trzydziestych ubiegłego wieku na teren III Rzeszy. Hitler został właśnie kanclerzem, gospodarka powoli wychodzi z kryzysu, a jednym z najpopularniejszych sportów, nie tylko w kraju, ale i w całej Europie są wyścigi samochodowe. W tych regularnie organizowanych zawodach, nazywanych „Grand Prix”, brały ekipy z Francji, Włoch, III Rzeszy, Belgii czy Wielkiej Brytanii. Kierowcy byli prawdziwymi gwiazdorami, a na trybunach zasiadały dosłownie setki tysięcy widzów. Nic dziwnego zatem, że Adolf Hitler postanowił wykorzystać popularność tego sportu w celach propagandowych. Traktat Wersalski zabraniał Niemcom produkcji statków i samolotów bojowych, może zatem podbój świata odbędzie się za pomocą samochodów? Hitler chciał przywrócić dumę i honor narodowi niemieckiemu poprzez sukcesy na polu motoryzacji i przy tej okazji umocnić swą władzę.


Narracja komiksu, co znamy bardzo dobrze chociażby z „Berlina” tego samego autora, prowadzona jest dwojako. Otóż na jednym poziomie śledzimy historię wyścigów Grand Prix, losy ich uczestników (tych prawdziwych jak Rudolf Caracciola, Louis Chiron, Bernd Rosemeyer, czy Hans Stuck oraz fikcyjnych jak Leslie Toliver, który pojawił się w późniejszej „Brygadzie żydowskiej”) oraz ich życiowe perypetie i dramaty rozrysowane na tle wydarzeń dekady prowadzącej do największego koszmaru dwudziestego wieku. Poznajemy historię powstania słynnych „srebrnych strzał”, czyli superszybkich niemieckich bolidów i odwiedzamy poszczególne tory wyścigowe w Europie. Widzimy też jak działa propagandowa niemiecka machina, której ofiarą padają kierowcy, ich rodziny oraz „prawdziwa niemiecka młodzież, która nie lęka się śmierci” (testy nowych samochodów przebiegały często przy wtórze pękających kości i giętego metalu). Podobnie jak w „Berlinie” mamy też wątki przygodowe i szpiegowskie, choć nie są tutaj one aż tak mocno wyeksponowane.

Na drugim poziomie, świetnie uzupełniającym ten typowo fabularny, mamy dokumentalny zarys całej epoki, szczegółowo przedstawiający następujące po kolei wydarzenia historyczne i opatrzony rozbudowanymi przypisami. „Grand Prix” jest komiksem bez głównych bohaterów. Jego skupienie na detalach i archiwaliach historycznych postępuje coraz mocniej w trakcie rozwoju fabuły, która kończy się w momencie ataku III Rzeszy na Polskę. Marvano-dziejopisarz pisze o „nocy długich noży”, akcji T4, norymberskich ustawach rasowych, wojnie domowej w Hiszpanii, Anschlussie Austrii czy powstawaniu pierwszych obozów koncentracyjnych. Czasami możemy odnieść wrażenie, że Marvano chciał tu zawrzeć każdy możliwy fakt historyczny, spychając tym samym na bok samą fabułę. Jest tego momentami zbyt dużo – dowiadujemy się nawet o wynalezieniu kserokopiarki, sukcesie „Przeminęło z wiatrem” i o debiucie Batmana. Wszystko podane w bardzo suchy, kronikarski sposób. Nie sposób jednak odmówić autorowi erudycji, choć podczas lektury kusiło mnie czasem, aby oddać „Grand Prix” do weryfikacji jakiemuś historykowi.


Marvano przyznał, że chciał napisać ten komiks ku przestrodze. Nazizm jawi się tu jako coś nieuniknionego, pewna klęska żywiołowa, która musiała nieodwołalnie nastąpić. Hitler zaprowadził porządek w kraju, wyznaczył kierunek rozbitemu narodowi i przywrócił wiarę we własne siły. Jednocześnie rozpoczęły się prześladowania Żydów, narodziła się ideologia „rasy panów” a narodowy socjalizm stał się zarzewiem najstraszniejszego ognia w dwudziestowiecznej historii. Pożar był naturalnym następstwem tych wszystkich iskier miotanych po Europie od początku powstania III Rzeszy – to zdaje się być oczywiste. Ale niezrozumiały jest brak interwencji w momencie, gdy zaczął się tlić pierwszy ogień. Autor zamieszcza w fabule cytat pewnego irlandzkiego filozofa i polityka, Edmunda Burke’a: „Warunkiem niezbędnym do triumfu zła jest bierność dobrych ludzi”. I to jest właśnie przesłanie całego komiksu w pigułce, to właśnie Marvano chciał zaakcentować. Cały świat pozwolił nazistom na rozpętanie piekła. Rak rozwijający się na tkance Europy został zignorowany i zbagatelizowany. Szczególnie wstrząsające wydają się słowa ukochanej jednego z bohaterów, Eriki Pasternak: „Leslie, wierz mi, że czas pogromów już minął”. Dobrze wiemy z „Brygady żydowskiej” jak straszny los zgotowała Erice przyszłość.

Mark van Oppen od zawsze kochał stare samochody i wyścigi, to widać na każdej stronie. Jego rysunki imponują szczegółowością i wiernością odwzorowania prawdziwych pojazdów, obiektów architektonicznych (w szczególności poszczególnych torów wyścigowych z tamtych czasów) czy nawet krajobrazów. Zaznaczyłem już, że „Grand Prix” połączony jest mocno z innymi historycznymi komiksami Marvano, związanymi z II Wojną Światową – „Berlinem” i „Brygadą żydowską”. Ale znajdziemy w nim również nawiązanie do ostatniego dzieła autora – w „Grand Prix” możemy wyczytać, że w Stanach Zjednoczonych znaleziono w końcu idealne miejsce do bicia rekordów prędkości. Była to Równina Solna – idealnie płaska, twarda jak beton, powierzchnia jeziora Bonneville w stanie Utah. „Bonneville” właśnie jest tytułem najnowszego komiksu Marvano, w którym wraca on do swojej pasji – superszybkich bolidów, zawrotnych prędkości i kronikarskiej metody twórczej.

Tytuł: Grand Prix
Scenariusz: Marvano
Rysunki: Marvano
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Tytuł oryginału: Grand Prix
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Dargaud
Data wydania: maj 2019
Liczba stron: 176
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 216 x 285
Wydanie: I
ISBN: 9788328142572

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza