czwartek, 24 września 2026

Cauchon albo człowiek, który zabił Joannę d’Arc

Jak zabić legendę, zanim się nią stanie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Oto komiks, który mógłby wygrać plebiscyt na „najlepszą okładkę 2026 roku”. „Cauchon albo człowiek, który zabił Joannę d’Arc” przypomina z zewnątrz jakąś średniowieczną księgę ze zdobiona okładką. Wewnątrz znajdziemy jednak opowieść napisaną współcześnie – z akcją osadzoną właśnie w powoli kończącym się średniowieczu.

Jest rok 1429, trwa Wojna Stuletnia. Schwytano Joannę d’Arc. Porwani przez nią do walki Armaniacy, poplecznicy jedynego prawdziwego króla Francji Karola VII tracą swoją ikonę, symbol walki z agresorami z Anglii o niepodległość swej ojczyzny. Ale może wcale nie? Jeśli okupujący Francję król Henryk VI i popierający go Burgundczycy doprowadzą do jej męczeńskiej śmierci (a na to się zapowiada, jakże by inaczej), uczynią dziewiętnastoletnią dziewicę postacią nieśmiertelną. Jezus umarł na krzyżu i wokół tego wydarzenia powstała największa religia świata. Joanna d’Arc musi zatem zostać zdyskredytowana w oczach jej popleczników, a nie po prostu skazana na śmierć.


W Rouen odbywa się „proces stulecia”. Głównym sędzią jest Jego Ekscelencja Pierre Cauchon, po latach nazwany „najbardziej znienawidzonym człowiekiem Francji”, ma poprowadzić proces, ale nie pod egidą Stolicy Apostolskiej, lecz z woli angielskiej władzy okupacyjnej. Cauchon jest człowiekiem cieszącym się wielką estymą, jego wyrok będzie niepodważalny. Jest cynikiem niewierzącym w żadne ideały, lecz w to, że służba władzy i prawu jest jedyną słuszną drogą. Jest też przekonany, że Joanna d’Arc jest po prostu niewykształconą prostaczką, oszustką stanowiącą zagrożenie dla jedności państwa. Tym bardziej zaskakujący będzie przebieg procesu – podważający jego poukładany wewnętrzny świat.

Joanna d’Arc pojawia się już po raz drugi w komiksach Lost in Time w tym roku. Zarówno w pierwszym tomie „Ogra”, jak i w omawianym dziś albumie, nie jest postacią pierwszoplanową. To Pierre Cauchon, przedstawiony przez autorów komiksu nie tak jednoznacznie, jak chcieliby go widzieć piewcy legendy Dziewicy Orleańskiej, gra tu pierwsze skrzypce. Zderza się on z nieugiętą, zdeterminowaną postawą młodej kobiety skazanej z góry na pożarcie przez lożę całej masy biskupów, próbujących zrobić z niej wariatkę. 


Scenarzyści komiksu, Xavier Dorison („Zamek zwierzęcy”) i Louis-David Delahaye, wspierani byli przez doktora historii średniowiecznej Davida Glomota. Na końcu komiksu możemy znaleźć posłowie doktora, w którym wyjaśnia z jakimi zagrożeniami i pułapkami musieli się oni mierzyć podczas pracy nad scenariuszem. Musieli unikać nie tylko anachronizmów, ale i zadbać odpowiednio o wierne oddanie postaci zarówno biskupa jak i młodej wojowniczki. Oto starcie dwóch osobowości, bardzo pewnych swych przekonań, ale w trakcie rozwoju fabuły tak samo wątpiących. Zwłaszcza Cauchon jest przedstawiony jako człowiek tragiczny, powoli odmieniony przez dziwną „relację” z tą, której kłamstwa powinien bezlitośnie obnażyć. 

„Cauchon…” nie jest więc kolejną historią o Joannie d’Arc, lecz opowieścią o mechanizmie, który pozwala człowiekowi uwierzyć, że wykonując rozkazy i przestrzegając procedur, nie ponosi odpowiedzialności za ich konsekwencje. Cauchon nie musi być potworem. Właśnie dlatego jest znacznie ciekawszą postacią. Jest człowiekiem przekonanym, że stoi po stronie prawa, porządku i racjonalności, nawet gdy wszystkie te wartości zostają wykorzystane przez władzę jako narzędzia przemocy. Proces Joanny staje się więc również jego własnym procesem – próbą odpowiedzi na pytanie, czy można pozostać moralnie niewinnym, kiedy własne przekonania stają się częścią mechanizmu niesprawiedliwości.


Za sferę graficzną komiksu odpowiada Joël Parnotte, który już wcześniej współpracował z Xavierem Dorisonem przy „Aristophanii” od Taurus Media. Dwuczęściowa (na razie) seria pełna jest magii i fantastyki. „Cauchon…” przeciwnie – jest to próba realistycznego, choć siłą rzeczy nastawionego na pewien subiektywizm, przedstawienia tych wydarzeń. Parnotte rysuje naprawdę znakomicie – używa pasteli i tak zwanego „gwaszu”, podobnie jak Enki Bilal w każdym swoim komiksie. Parnotte jest jednak o wiele bardziej realistyczny – nie wiem, na ile wiernie oddał średniowieczne, miejskie scenografie i architekturę, ale jego praca robi wielkie wrażenie. 
 
Joanna d’Arc we wspomnianym wcześniej „Ogrze” jest jeszcze młoda, nieznana. Jest też potraktowana bardzo swobodnie, w sposób daleko odbiegający od powszechnego o niej wyobrażenia. Joanna d’Arc w „Cauchonie…” jest o wiele bliższa może nie prawdziwej postaci, lecz na pewno jej zmitologizowanemu już obrazowi. Jest na końcu swej drogi. 

„Cauchon albo człowiek, który zabił Joannę d’Arc” jest komiksem odważnym, bo nie wychodzi naprzeciw niczyim oczekiwaniom. Bardzo łatwo byłoby potępić Cauchona w czambuł i bez zastrzeżeń gloryfikować Dziewicę Orleańską. Autorzy poszli inną, trudniejszą drogą.





Tytuł: Cauchon albo człowiek, który zabił Joannę d’Arc
Scenariusz: Xavier Dorison, Louis-David Delahaye
Rysunki: Joël Parnotte
Tłumaczenie: Jakub Syty
Tytuł oryginału: Cauchon…ou l’homme qui tua Jeanne d’Arc
Wydawnictwo: Lost in Time
Wydawca oryginału: Dargaud
Data wydania: czerwiec 2026
Liczba stron: 176
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 240 x 320
Wydanie: I
ISBN: 9788368346732

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz