JEBUT!
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
„Palce z kwarcu” Karola Kalinowskiego to świetny przykład na to, że wysoka jakość może iść w parze ze skrajnym minimalizmem i prostotą formy. Kultura Gniewu publikuje od czasu do czasu takie właśnie perełki – niepozorne, skazane na zapomnienie skromne komiksy, które jednak powinny trafić do szerokiego grona odbiorców. Dlaczego powinny? Bo może nie są genialne, ale zdecydowanie oryginalne.
Autor komiksu jest już bardzo doświadczonym twórcą, z wyrobionym stylem i pełną świadomością tego, w jaki sposób wykorzystuje medium. Komiks Karola Kalinowskiego jest bowiem niezwykle oryginalny, idący pod prąd oczekiwaniom chyba większości czytelników i jednocześnie zdający sobie z tego sprawę.
W 1810 roku w Rtęciowej Woli rozbił się pewien kosmita, który postanowił przekazać swoją moc istocie o najczystszym sumieniu oraz zwerbować ją do międzygalaktycznej organizacji zwanej Kosmicznymi Strażakami. Po wielkim „JEBUT!” otrząsnął się z piachu i ruszył przed siebie na poszukiwania. Mocą obdarowany został około dziesięcioletni pastuch o imieniu Wojtek. „Dziś wypasasz świnie, ale będziesz pasł ludzkie serca!” – woła kosmita i niczym Transformer przeistacza się w budynek mieszkalny, z którego wychodzi robotyczny lokaj i daje Wojciechowi kawałek kwarcu. I nic więcej o fabule komiksu nie napiszę – bo trzeba doświadczyć całej reszty już osobiście, bez wcześniejszego przygotowania. A ten fragment z początku niech będzie tylko zapowiedzią tego, co czeka czytelnika.
Rok 1810 był punktem zwrotnym w historii komiksowej Polski. W alternatywnej rzeczywistości „Palców z kwarcu” Polska uzyskała bardzo szybko niepodległość i jako Wielkie Imperium Lechickie wchłonęła Prusy. Niezwykły rozwój technologiczny z informatyką opartą o perforowane taśmy wywindował nasz kraj do światowej czołówki, a sam Wojciech jako światowej sławy projektant gier komputerowych (pamiętajcie, że mówimy o rzeczywistości sprzed dwustu lat!) zostaje wplątany w międzynarodowy spisek powiązany z pewnym austriackim akwarelistą, marksizmem w płynie i Heleną Trojanowską, czyli gigantycznym superkomputerem.
„Palce z kwarcu” zaskakują na każdej stronie. Fabuła zdaje się toczyć bez żadnego planu, ale jednocześnie jest zaskakująco spójna i wartka. Na każdej stronie gag, mrugnięcie okiem do czytelnika i nagły zwrot akcji. To jest taki pasek gazetowy rozciągnięty ponad wszelkie granice zdrowego rozsądku, zwariowany rejs przez oceany popkulturowych i historycznych nawiązań. Komiksy („Green Lantern”, „Transformers”, „Thorgal” i wiele innych) film, muzyka, literatura i gry komputerowe, ale jednocześnie filozofia dziejów, polskie traumy i mity narodowe i szeroko pojęta polskość. Wszystko to polane gigantyczną ilością groteskowego i absurdalnego sosu, o smaku bardzo przypominającym dokonania słynnego „Latającego Cyrku Monty Pythona”.
„Palce z kwarcu” są przy tym ciekawym przykładem komiksu, w którym forma i treść działają na zasadzie przeciwieństw. Rysunek Karola Kalinowskiego jest prosty, oszczędny, niemal minimalistyczny, podczas gdy świat przedstawiony został napakowany po brzegi znaczeniami, cytatami i popkulturowymi odniesieniami. Czytelnik dostaje więc pozornie prostą historię, która pod powierzchnią okazuje się skomplikowaną układanką. Pierwsza lektura pozwala przede wszystkim dać się ponieść kolejnym pomysłom, druga – zacząć je rozbierać na części. To jeden z tych komiksów, które nie tyle opowiadają historię, ile nieustannie podrzucają odbiorcy kolejne rzeczy do odkrycia.
Komiks Kalinowskiego spadł nagle i zrobił wielkie „JEBUT!”. Mam nadzieję, że przyczyniam się właśnie do zwiększenia jego słyszalności.
Tytuł: Palce z kwarcu
Scenariusz: Karol Kalinowski
Rysunki: Karol Kalinowski
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Data wydania: maj 2026
Liczba stron: 182
Oprawa: miękka
Papier: offset
Format: 145 x 200
Wydanie: I
ISBN: 9788368331691




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz