niedziela, 1 marca 2026

Finch

Na grzybach


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Dziś udamy się do Ambergris po raz trzeci i ostatni – Jeff VanderMeer kończy swoją nieformalną trylogię. Oto „Finch”: forma czarnego kryminału w stylu „hardboiled”, trzecioosobowa narracja i scenografia rozbuchana jak u Chiny Mieville’a to mieszanka bardzo niecodzienna. Wpisuje się jednak w założenia „New Weird” idealnie.

„Fincha” można oczywiście czytać bez znajomości poprzednich powieści i opowiadań, ale jest to doświadczenie niepełne. Jeff VanderMeer zbudował wielki, fantastyczny świat, którego założenia i historię warto poznać wcześniej. Zbiór „Miasto szaleńców i świętych” opowiada o Ambergris, wielkim mieście-molochu zbudowanym przed wiekami na miejscu Cinsorium, starej osady, w której przodkowie Ambergian urządzili masakrę miejscowej ludności. A może raczej „ludności” – dziwaczni, tubylczy „grzybianie”, zwani przez swych oprawców Szarymi Kapeluszami, zmuszeni zostali do ucieczki pod ziemię. Schowani w nieskończonych labiryntach, czekają aż odwróci się karta historii. Szansa pojawia się w drugiej powieści z tego świata; „Shriek. Posłowie” opowiada o życiu ekscentrycznego historyka opętanego żądzą poznania prawdy na temat Szarych Kapeluszy. Duncan Shriek próbuje rozwikłać tajemnicę „Ciszy”, wydarzenia, w którym przed kilkoma stuleciami zniknęło nagle ponad dwadzieścia tysięcy mieszkańców Ambergris. Schodzi do podziemi, przechodzi makabryczną „grzybową” przemianę i zdaje się być u progu rozwiązania zagadki przerażających dawnych mieszkańców miasta. I wtedy dochodzi do katastrofy.


Autorka „Shriek. Posłowie”, siostra Duncana spisuje tragiczne wydarzenia w mieście ogarniętym pożogą. Ambergris rozerwane zostaje wielką wojną domową i atakiem sił Kalifa, władcy ościennego państwa. Na domiar złego z podziemi wychodzą Szare Kapelusze i dokonują zemsty. Wielka metropolia staje w ogniu. Wydarzenia „Fincha” przenoszą nas wiele lat w przyszłość – Ambergris jest pod kontrolą grzybian. Nowi władcy miasta zamknęli większość mieszkańców w obozach pracy przymusowej, a z reszty uczynili swych agentów i służby porządkowe. Typowym przykładem ich ludzkich sprzymierzeńców są Stronnicy, ludzie głęboko zmodyfikowani przez grzybowe zarodniki i pełniący rolę swego rodzaju tajnych służb. W Ambergris działają oczywiście również buntownicy, którymi przewodzi (podobno) legendarna Błękitna Dama, funkcjonuje przestępczość zorganizowana, której dowodzi niejaki Stark, a także całe rzesze tajnych agentów, podejrzanych indywiduów i bandytów.

Głównym bohaterem powieści jest John Finch, jeden z mieszkańców miasta, któremu Szare Kapelusze oszczędziły pobytu w obozie pracy i uczyniły go detektywem policyjnym. To dlatego Finch powtarza co chwilę: „Nie jestem detektywem!”, ale wraz z resztą kolegów z posterunku nie może realnie przeciwstawić się władzy „Heretyka”, swego budzącego postrach grzybowego przełożonego. Finch dostaje nowe zadanie – w pewnym mieszkaniu znaleziono martwe ciała człowieka i Szarego Kapelusza. Ten drugi został przecięty dokładnie w połowie, a ponadto wygląda na to, że obaj spadli z bardzo dużej wysokości. Ale jak to – w środku pokoju o wysokości trzech metrów? John „nie jestem detektywem” Finch musi przeprowadzić niebezpieczne śledztwo, w które zaangażuje nie tylko swą kochankę, ale i wierną przyjaciółkę oraz partnera z policji. Bohater wpada na trop tajemnicy o wiele większej niż można byłoby się spodziewać – stawia czoło Stronnikom, ambergiańskiej mafii, doświadcza przerażających wizji, walczy o życie swoje i przyszłość miasta. Ale przede wszystkim dociera do tajemnicy Szarych Kapeluszy, a także przeszłości Ambergris i swojej własnej. To właśnie Finch ma szansę dotrzeć tam, gdzie Duncan Shriek – a może jeszcze dalej?


„Miasto szaleńców i świętych” było wielkim eksperymentem formalnym i zbiorem bardzo metafikcyjnych opowiadań. To właśnie tam poznaliśmy człowieka zwanego „X”, który zamknięty w szpitalu psychiatrycznym twierdził, że wymyślił świat Ambergris. Powieść „Shriek. Posłowie” nieustannie odwoływała się do „Hoegbottońskiego przewodnika po wczesnej historii miasta Ambergris”, zamieszczonego w „Mieście…” ale w odróżnieniu od poprzedniczki miała dość klarowną strukturę. Był to w głównej mierze strumień świadomości narratorki i popisy dwóch skrajnie niewiarygodnych narratorów. W „Finchu” wszystko jest prostsze – siedem wielkich rozdziałów dzielących akcję powieści na siedem dni (od poniedziałku do niedzieli), narrator trzecioosobowy, który jednak nigdy nie opuszcza głównego bohatera i prowadzi czytelnika cały czas za jego plecami niczym w grze komputerowej. Nadal jednak mamy do czynienia z narratorem niewiarygodnym – narrator / Finch sporo pomija, nie mówi wszystkiego, wielu rzeczy nie pamięta i opowiada na swój sposób. Jeff VanderMeer napisał kryminał „hardboiled”, z akcją osadzoną w wielkiej, mrocznej metropolii – z czasem pojawiają się elementy thrillera, surrealistycznego urban fantasy, lovecraftowskiej grozy i wizje jak z narkotycznych powieści Williama S. Burroughsa. Królicza nora, w którą wpadamy razem z Finchem zdaje się nie mieć dna, a za każdymi znalezionymi odpowiedziami pojawiają się kolejne pytania.


John Finch kreowany jest cały czas jako istota pozbawiona jakiejkolwiek stałej definicji. Sam określa siebie jako zbiór przeciwieństw – „nie jestem detektywem” ale wykonuję taką pracę. Zarówno on, jak i pozostali bohaterowie przechodzą nieustanne metamorfozy – cielesne, psychologiczne i duchowe. Zmiana wydaje się być jedyną stałą w uniwersum Ambergris – strach przed nią paraliżuje, ale i tak nie dopinguje do z góry przegranej walki o zachowanie status quo. O ile „Shriek. Posłowie” pełen był „dygresji i transgresji” tak w „Finchu” mamy do czynienia już tylko z tymi drugimi – Ambergris stoi u progu Wielkiej Zmiany i wyjścia poza granice, do których jeszcze nigdy nie dotarło. Płynna jest nie tylko teraźniejszość, ale i przeszłość. Na wszystkie najważniejsze zagadki z poprzednich powieści – Grzybowa Maszyna w podziemiach miasta; „Cisza” sprzed kilkuset lat; artefakty twierdzy Zamilon strzeżone podobno przez truffidiańskich mnichów i sama natura Szarych Kapeluszy – trzeba spojrzeć jeszcze raz, z innego kąta i z innym nastawieniem.

„Finch” opowiada o tym, jak bardzo podatna na manipulacje jest sama historia. W „Shrieku” Jeff VanderMeer zastanawiał się, jak poznawanie historii może zmienić badacza, jak zdobyta wiedza o przeszłości wpływa na postrzeganie teraźniejszości. W „Finchu” historia jest bronią, obiektem manipulacji i politycznych rozgrywek. Autor nawiązuje tu oczywiście do walki z terroryzmem, wydarzeń z 11 września 2001 roku i interwencji Amerykanów w Iraku – ale nie wydaje jednoznacznych sądów. Jego rozważania na temat Historii każdy czytelnik powinien dokończyć we własnym zakresie.


W przypadku omawiania tej powieści nie można też pominąć jej specyficznej estetyki. „Finch”, podobnie jak inne najważniejsze pozycje nurtu „New Weird”, to niczym nie pohamowana fantazja. Znalazłem dla niej nawet określenie w internecie – „fungalpunk”, w nawiązaniu do innych literackich odmian fantastyki czerpiących swą nazwę z cyberpunka, czyli steampunka, clockpunka czy dieselpunka. Termin ten został wymyślony oczywiście z przymrużeniem oka, ale jakże jest adekwatny! Grzyby, spory, zarodniki, pleśnie i inne dość odrażające cechy drastycznie odmienionego Ambergris wprost atakują czytelnika. VanderMeer nie skupia się tylko na opisywaniu wrażeń wzrokowych i słuchowych – u niego ważny jest też dotyk, węch i smak. Opowieść o przygodach Johna Fincha jest fantasmagorią, a percepcja rzeczywistości jest niezwykła nie tylko z powodu przemiany miasta. Spory i grzyby atakują ludzkie organizmy, wpływają na ludzkie mózgi i nie sposób już doznawać wrażeń zmysłowych tak, jak to miało miejsce przed upadkiem Ambergris. W „Finchu” znajdziemy elementy „Nagiego lunchu” wspomnianego już Burroughsa, a także filmów Davida Cronenberga ze szczególnym wskazaniem na „eXistenZ” (policyjne pistolety ociekające grzybowym śluzem).

„Finch” kończy się w sposób, który zachęca do ponownej lektury poprzednich książek. Jednocześnie nie zamyka drzwi do potencjalnej kontynuacji, choć po szesnastu latach wydaje się ona mało realna i chyba już niepotrzebna. Świat Ambergris jest niesamowity i tak, niczego mu nie brakuje.


Tytuł: Finch
Autor: Jeff VanderMeer
Tłumaczenie: Robert Waliś
Tytuł oryginału: Finch
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Underland Press
Rok wydania: 2011
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 392
Wydanie: I
ISBN: 9788374801942

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz