Życie w pożyczonym czasie
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Ostatnio w Polsce ukazało się całkiem sporo komiksów autorstwa duetu Jeph Loeb i Tim Sale. Dziś przeczytamy ich pierwsze wspólne dzieło. Ośmioodcinkowa seria „Challengers of the Unknown” z 1991 roku, opatrzona sufiksem „vol. 2”, wydana została właśnie przez Egmont jako „Pogromcy Nieznanego muszą zginąć!”. Czemu „vol.2”, dlaczego muszą zginąć i o co w ogóle chodzi?
„Challengers of the Unknown” to czteroosobowa grupa śmiałków, która rzuca wyzwanie szeroko pojętemu „nieznanemu”. Oto Walter „Profesor” Haley, zawodowy nurek głębinowy i oceanograf; Lester „Rocky” Davis, amerykański mistrz olimpijski w zapasach; Kyle „Ace” Morgan, pułkownik armii USA i doświadczony pilot oraz Matthew „Red” Ryan, akrobata i mistrz walki wręcz. Pojawili się po raz pierwszy w szóstym odcinku antologii „Showcase” z 1957 roku – wymyślili ich słynny Jack Kirby i nieco mniej znany Dave Wood. Bohaterowie wsiedli razem do samolotu, który rozbił się potem na Ziemi. Panowie cudem ocaleli – katastrofa zbliżyła ich do siebie na tyle, że postanowili połączyć siły i po prostu ruszyć w świat na poszukiwanie przygód. W końcu, jak sami stwierdzili, „żyją od teraz w pożyczonym czasie”, a skoro długi trzeba spłacać, to może warto żyć tak, jakby każdy dzień miał być ostatnim. Wszyscy bowiem musimy umrzeć, ale oni chyba szczególnie.
„Pogromcy Nieznanego” doczekali się 87 odcinków – seria została anulowana początkowo w 1970 roku, a potem, po kilku nieudanych próbach reanimacji, definitywnie zakończona w roku 1978. Przygody naszych śmiałków były prawdziwą esencją Srebrnej Ery Komiksu w wydaniu DC Comics. Inne wymiary, gigantyczne roboty, kosmici, okultyzm i dziwaczni herosi DC tamtych czasów jak Dr. Fate, Deadman czy Doom Patrol – o takich wariactwach można było wtedy przeczytać. Gdy pod koniec lat siedemdziesiątych coraz bardziej dojrzała i poważna Brązowa Era dokonywała ostrej selekcji, „Challengers of the Unknown” nie utrzymali się na rynku. Ciekawostka – gdy w 1961 roku Jack Kirby wymyślił „Fantastyczną Czwórkę” dla rozpędzającego się właśnie Marvela, padły poważne oskarżenia o plagiat (Kirby w sumie musiałby splagiatować sam siebie). Czwórka bohaterów ocalałych z katastrofy przybiera identyczne kostiumy i walczy ze złem – no tak, coś w tym jest. Różnica była tylko taka, że Pogromcy nigdy nie mieli żadnych nadludzkich mocy.
W 1990 roku DC szukało świeżej krwi. Jednym z obiecujących wyborów okazał się Jeph Loeb, scenarzysta filmowy, który w tym czasie miał już za sobą pracę przy „Nastoletnim wilkołaku” i „Commando”. Praca dla DC miała być jego pierwszą, jeśli chodzi o komiksy – wybór Loeba padł właśnie na zapomnianą czwórkę młodych mężczyzn przed trzydziestką. Rysownikiem został Tim Sale, mający już za sobą kilka występów w branży – dokładnie w tym czasie rysował swój inny „wczesny” komiks, czyli „Billi 99”. Panowie postanowili postarzyć bohaterów i wysłać ich na emeryturę. Grubo ponad czterdziestoletni Pogromcy żyją w Challengerville, miasteczku-skansenie zbudowanym na ich cześć, i zajmują się sobie tylko znanymi sprawami. Challengerville i stojącą w jego centrum Górę Pogromców (czyli ich tajną bazę) zwiedzają dziesiątki tysięcy turystów. Amerykanie czytają komiksy i pulpowe opowiadania z ich przygodami zamieszczane w tabloidowym „Tattletale”, a sami bohaterowie nudzą się jak mopsy. Jak widać „pożyczony czas” musi chyba przynosić kredytodawcy (kimkolwiek on jest) spore procenty, skoro ten zwleka z windykacją.
Wszystko zmienia się diametralnie, gdy do Challengerville przybywa młody dziennikarz Harold Moffet ze wspomnianego „Tattletale”. Dochodzi do wielkiego zamachu bombowego, w którym giną setki ludzi, a Pogromcy ruszają w świat w różnych kierunkach. Chcą oni zerwać z przeszłością i spróbować żyć na własny rachunek, a przede wszystkim „odnaleźć siebie” i sens życia poza Challengerville. Słabo im to idzie. Jeph Loeb snuje opowieść o bardzo zagubionych ludziach, szukających odpowiedzi na nurtujące ich pytania w alkoholu, seksie, ezoteryzmie, przemocy i ciągle spoglądających tęsknym wzrokiem na swoje wspólne zdjęcie sprzed lat, które każdy z nich posiada.
Bardzo fajnie to wyszło. Jeden z członków ekipy jest pastiszem Doktora Strange’a, kolejny mieszaniną Daredevila i Punishera – widać tu świadome nawiązania i świetne pogłębienie charakterów starych wersji sprzed trzydziestu, czterdziestu lat. To jest chyba największa zasługa Loeba i Sale’a – wzięli komicznych, płaskich herosów z lat pięćdziesiątych, wrzucili ich w lata dziewięćdziesiąte i gruntownie przebudowali. Bohaterowie pierwszej serii byli bardzo podobni do siebie, pozbawieni jakiejkolwiek głębi charakteru i służyli tylko do popychania fabuły do przodu. Różnili się praktycznie tylko kolorem włosów, każdy mógł zastąpić każdego i nikt nie zauważyłby różnicy. Oni prawie ze sobą nie rozmawiali, tylko komentowali wszystko to, co i tak widzieli czytelnicy. Loeb to zmienił, uwiarygodnił Pogromców, z manekinów zrobił czterech różnych ludzi. Gdy po raz pierwszy spojrzał na rysunki Tima Sale’a, powiedział: „Ten koleś rysuje ciągle brzydkich ludzi, ale przynajmniej różnią się od siebie i to w konsekwentny sposób. Wybierzmy go”.
Tim Sale rysował tu niezwykle odważnie. Nie jest to może ta niezwykła jakość „Batman. Długie Halloween”, ale nadrabia niesamowitą narracją i pomysłowym wykorzystaniem możliwości, jakie daje komiksowe medium. Sale dba o szczegóły, umieszcza komiks w komiksie, rysuje rozkładówkę à la „Monopoly” i układa nieoczywiste sekwencje kadrów. Spotkał się wtedy oczywiście z krytyką, bo tak duża ingerencja w spuściznę wielkiego Jacka Kirby’ego była nie w smak wielu ówczesnym redaktorom.
„Pogromcy Nieznanego muszą zginąć!” to komiks pełen życia, energii i pomysłowości, ale sama historia podbiła serca czytelników raczej umiarkowanie. Osiem odcinków stanowiło zamkniętą całość – Jeph Loeb i Tim Sale zadomowili się na stałe w DC Comics i już dwa lata później wrócili do współpracy przy okazji „Nawiedzonego rycerza”. A sami Pogromcy powracali od tej pory już regularnie. Jak widać, praca autorów przy tym komiksie nie poszła na marne.
Tytuł: Pogromcy nieznanego muszą zginąć!
Scenariusz: Jeph Loeb
Rysunki: Tim Sale
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Tytuł oryginału: Challengers of the Unknown must die!
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Comics
Data wydania: listopad 2025
Liczba stron: 248
Oprawa: twarda z obwolutą
Papier: kredowy
Format: 180 x 275
Wydanie: Iumrze
ISBN: 9788328174610






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz