niedziela, 25 sierpnia 2019

Sin City 1. Trudne pożegnanie

Studium w czerni i bieli

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont co jakiś czas dodrukowuje nakłady komiksów, które po czasie stały się bardzo trudno dostępne na rynku. W maju pojawił się ponownie pierwszy tom słynnej serii „Sin City” autorstwa Franka Millera. Nie ma chyba takiego miłośnika historii obrazkowych, który nie słyszałby o tym komiksie – zwłaszcza, że czternaście lat temu głośnym echem na świecie odbiła się ekranizacja trzech wybranych opowieści ze świata „Sin City”. Jedną z nich było „Trudne pożegnanie”, czyli pierwsza wyprawa do Miasta Grzechu. 

Marv, ćpun brzydki jak noc, brutalny osiłek, bywalec najpodlejszych barów, zabijaka i wyjęty spod prawa przestępca poznaje w knajpie przepiękną i obawiającą się o swoje życie kobietę o imieniu Goldie. Po upojnej nocy Marv budzi się spełniony, skacowany i zszokowany. Goldie nie żyje. Ktoś zakradł się do pokoju i zamordował ją w czasie, gdy spali, po czym najwyraźniej zaalarmował policję. Marv, wrobiony w morderstwo, ucieka z obławy i poprzysięga zemstę zabójcy. Nieważne kim ten bydlak jest – piekło zda mu się rajem w porównaniu do tego, co Marv szykuje dla niego przed śmiercią. Niestety nie będzie łatwo – krucjata bohatera prowadzi go w górę hierarchii miasta. Tam właśnie czai się największe zło.


Sin City jest prawdziwym Miastem Grzechu. Tu nie mieszkają dobrzy ludzie, są sami źli, gorsi i najgorsi. Marv należy do tych ostatnich, jest brutalnym, prawdziwie wściekłym psem zepchniętym na margines społeczeństwa. Jego gęba odstrasza nawet te najmniej wybredne prostytutki. Jak sam twierdzi, ma „ostro namieszane w głowie” przez prochy, alkohol i życie na krawędzi. Ale tylko taki styl życia pozwala mu choć na chwilę zapomnieć o największym piekle – czyli pustej egzystencji, bez celu i żadnego uzasadnienia. Goldie dała mu ten cel i niestety od razu zginęła. Marv jest noirowym antybohaterem, ale takim pociągniętym bardzo grubą, czarną kreską. Żyje w koszmarnym mieście, również wyciągniętym prosto z czarnych kryminałów i poddanym karykaturalnej przeróbce.


Frank Miller przyciemniał już kiedyś barwy dwóch innych miast. Najpierw był to Nowy Jork, w którym z przestępczością walczył Daredevil, a potem Gotham, w którym sprawiedliwość wymierzał Batman-emeryt. Basin City, które wszyscy znają już pod nazwą pozbawioną dwóch pierwszych liter, jest kolejnym etapem tej swego rodzaju miejskiej ewolucji. Tutaj, jak mówi Marv, wszystko co warte zachodu jest niezgodne z prawem i każdemu to pasuje. Marv, podobnie jak większość mieszkańców metropolii, twierdzi, że „miasto jest jak wielka, rozkapryszona dziwka. Leży na wznak i prosi, żebym je wziął, więc biorę ją raz i drugi, a ona wciąż błaga o więcej. Cholera, jak dobrze jest żyć”. Frank Miller zbudował świat czarno-biały, bez najmniejszych odcieni szarości. To nie jest opowieść z morałem, autor nie rości sobie pretensji do dydaktyzmu, nie podejmuje żadnej próby dyskursu społecznego. To prosta historia, mocno oddziałująca na emocje czytelnika, odwołująca się do bardzo podstawowych, wręcz voyeurystycznych instynktów.


W warstwie narracyjnej mamy charakterystyczne dla gatunku noir monologi wewnętrzne, które zawsze brzmią nam w głowach niskim, zachrypniętym tonem kolesia, który nie zwykł wylewać za kołnierz. „Gorąca noc. Prawdziwe piekło. Wszystko się lepi. Obskurny pokoik w najobskurniejszej dzielnicy obskurnego miasta. Klimatyzator to brzęczące pudło, które nie jest w stanie schłodzić nawet butelczyny” – coś pięknego. W warstwie graficznej mamy kadry ściśle trzymające się rygoru prostokąta, ale często pozbawione ramek. Dominują wielkie obszary czerni lub bieli, na których Miller w nieziemski sposób operuje światłocieniem. Nie znajdziemy tu żadnych szczegółów w tle, nie ma też drugiego planu – nawet w szczątkowej formie. Wszystko przypomina czarne zmarszczki pojawiające się na białym płótnie (lub odwrotnie) i formujące się w mocno zarysowane kształty.


„Sin City” jest serią genialną. To jeden z najbardziej charakterystycznych komiksów, jakie kiedykolwiek narysowano, a jego kinowa wersja jest przykładem adaptacji idealnej. Egmont zapowiada na wrzesień dodruk kolejnej części, której nakład jest obecnie na wyczerpaniu. Zachęcam gorąco do uzupełnienia kolekcji, bo historie z Miasta Grzechu są pozycją obowiązkową w każdej biblioteczce.



Tytuł: Sin City. Trudne pożegnanie
Scenariusz: Frank Miller
Rysunki: Frank Miller
Tłumaczenie: Tomasz Kreczmar
Tytuł oryginału: Sin City Volume 1: The Hard Goodbye
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Data wydania: maj 2019
Liczba stron: 208
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 175 x 265
Wydanie: I
ISBN: 9788323728085

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza