Inżynieria prawdy
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Świat, w którym dostatecznie silna wiara w dowolną ideę, może doprowadzić do jej urzeczywistnienia, byłby wyjątkowo przerażającym koszmarem. Na szczęście nasza rzeczywistość tak nie działa (tu pewnie znaleźliby się zwolennicy odmiennego zdania). Za to w „Departamencie prawdy” Jamesa Tyniona IV ta cecha leży u podstaw świata. Kolejny, szósty tom tej rewelacyjnej opowieści trafił właśnie na polski rynek.
W poprzednim tomie wysłuchaliśmy spowiedzi Lee Harveya Oswalda. Człowieka, który być może wcale nie jest człowiekiem, istoty dowodzącej tytułowym „Departamentem prawdy”. Główny bohater komiksu, agent FBI, który zobaczył zbyt wiele i dowiedział się tego, czego nie powinien, poznał historię powstania departamentu, jego walki radzieckim odpowiednikiem w czasach Zimnej Wojny i konfliktu z działającą współcześnie organizacją „Czarnego kapelusza”. Oto instytucje tak tajne, że nie wie o nich większość wysoko postawionych ludzi w amerykańskim rządzie z prezydentem na czele, a nawet ich członkowie często nie zdają sobie sprawy z przynależności do nich. „Departament prawdy” opowiada psychodeliczną, paranoiczną historię o tym, jak za przywoływane do istnienia teorie spiskowe pozwalają nie tylko rządzić światem, ale dowolnie go kształtować.
W omawianym dziś tomie szóstym, mamy dwie trzyczęściowe opowieści. W pierwszej głównym bohaterem jest Lee Harvey Oswald, który musi stawić czoła konsekwencjom swych działań z poprzedniego tomu. Czy Prawda (cokolwiek to słowo znaczy) powinna trafić do ogółu społeczeństwa? „Przygotuj się na piekło, które się rozpęta, gdy powiesz ludziom to, co powinni wiedzieć” – oto hasło przewodnie szóstego tomu. I w tym tkwi cała idea „Departamentu Prawdy”. Jest tyle małych prawd ilu ludzi na świecie. Wielka Prawda tak właściwie nie istnieje, jest tylko sztucznym konstruktem, wypadkową prawd małych. W świecie Jamesa Tyniona IV inżynieria prawdy jest nie tylko metaforą, w którą możemy ubrać wszelkiego rodzaju manipulacje masami ludzkimi. W świecie komiksu dosłownie manipuluje się rzeczywistością, podlega ona kształtowaniu.
Druga połowa tomu, czyli kolejne „Odchylenia” od głównego wątku, mówi o tym, jak internet, globalna sieć i środki masowego przekazu wykorzystywane są w takiej właśnie inżynierii. Nastoletnia Francine, smutna i samotna jak palec dziewczyna, zapuszcza się w najmroczniejsze zakątki internetu. Nie jest zresztą odosobniona – jej koledzy i koleżanki szukają wzorców właśnie tam, skoro nie mogą na nie liczyć w realu. I to właśnie stamtąd wyłazi kolejny potwór, istota powstała z masowej wyobraźni milionów użytkowników. Opowieść ta jest oczywiście trawestacją kolejnej internetowej legendy – creepypasty o Slender Manie. Pragnienie wspólnoty, istotności i bezgraniczna samotność w sieci prowadzą młodych ludzi na manowce – urzeczywistniony mem w „Departamencie Prawdy” staje się parabolą rzeczywistości. W mrocznych zakamarkach internetu możemy znaleźć prawdziwe znaczenie cytatu z Nietzschego o zbyt długim wpatrywaniu się w otchłań.
„Czuję się jakbym tonął i nie wiedział, gdzie jest powierzchnia i czy w ogóle jest dno” – mówi jeden z bohaterów komiksu i to jest kolejne, bardzo celne nawiązanie do fabuły komiksu. Nadal w zgodzie z nim pozostaje główny grafik, Martin Simmonds. Nie będę już się rozpływał nad jego wkładem w serię, nad tą całą psychodelą, niestabilnością rzeczywistości i bardzo zaszumionym, podatnym na błędną interpretację, odwzorowaniem świata komiksu. Jest genialny bez dwóch zdań. Ale jest też ilustratorka, Letizia Cadonici znana w Polsce z „Domu Slaughterów”. Jej graficzna interpretacja opowieści o mrocznych zakamarkach internetu jest bardzo udana i stanowi ciekawą odmianę.
James Tynion IV testuje trochę czytelniczą cierpliwość. Już poprzedni tom mocno spowolnił akcję koncentrując się w znacznej mierze na filozofii i objaśnianiu autorskiej idei. W tomie szóstym posuwamy się do przodu, ale również tylko minimalnie. Ale taki jest urok „Departamentu prawdy”. Autor dużo gada, podobnie jak jego bohaterowie, konstrukcja świata się powiększa i pewnie gdzieś zmierza, choć nie wiadomo jeszcze, gdzie. Fabuła komiksu przypomina trochę wykres krzywej zbliżający się nieustannie do nieosiągalnej asymptoty – w odróżnieniu od świata matematyki w przypadku komiksu nie będzie to trwało w nieskończoność. Trochę buksujemy kołami w miejscu – ale mimo odczuwalnego spowolnienia, nie mamy uczucia straconego czasu lub braku pomysłu na ciąg dalszy. „Departament prawdy” to nadal jeden z najlepszych komiksów na naszym rynku.
Tytuł: Departament prawdy. Tom 6. Sztandar wyprowadzić
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Martin Simmonds, Letizia Cadonici
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Tytuł oryginału: The Department of Truth, vol.6. Twilight’s Last Gleaming
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: lipiec 2026
Liczba stron: 176
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 9788368543520




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz