Drugie pudełko czekoladek
Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek trzydziesty piąty.
Trzynaście kolejnych opowiadań Edwarda Fredericka Bensona to nowe „pudełko czekoladek”. Tak właśnie zatytułowałem recenzję zbioru „Widzialne i niewidzialne”, złożonego – ciekawostka – również z trzynastu tekstów. Różnorodność i brak jednego wiodącego motywu jest cechą charakterystyczną twórczości autora. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi. Minusem to oczywiście nie jest.
Edward Frederick Benson ma chyba najliczniejszy dorobek z wszystkich autorów cyklu „Biblioteka Grozy” wydawnictwa C&T. Spójrzcie do Wikipedii – końca nie widać. Nic dziwnego zatem, że mamy wrażenie obcowania z całym kalejdoskopem pomysłów. Wszystkie opowiadania pochodzą z początku XX wieku – w tym to najsłynniejsze, najlepsze, tytułowe. „Pokój na wieży” to przerażająca relacja pewnego człowieka, który po latach doświadczania pewnego koszmarnego snu musi zmierzyć się z nim na jawie. Widzieliście może „Mulholland Drive” Davida Lyncha i słynną przerażającą scenę w restauracji? To jest ten sam rodzaj strachu – „slow burning” na bardzo krótkim dystansie i nagła eksplozja przerażenia.
Czego doświadczymy podczas lektury reszty zbioru? W egipskim Luksorze poznajemy tajniki Czarnej i Białej Magii – rywalizujących między sobą bez przerwy i mających odmienne „pomysły” na zawładnięcie ludzką naturą. Udamy się też do Szkocji i zderzymy się z jej folklorem – prawie tak samo zabójczym jak w „Wicker Manie” z 1973 roku. Trafimy też do posiadłości Church-Peveril i spotkamy duchy niemowlaków (!), domagające się sprawiedliwości za doznane krzywdy. Doznamy bliżej nieokreślonego poczucia lęku, przekazywanego na odległość przez ciężko chorą, bliską osobę. W szwajcarskim kurorcie trafimy do pokoju z drugim dodatkowym łóżkiem a obsługa będzie unikać nas za wszelką cenę (skojarzenia z „Górną koją” Francisa Mariona Crawforda uzasadnione). Będziemy gonić za wirującymi stolikami, a także zmuszać martwe ciała do opowiedzenia nam ostatnich chwil życia. Pewna kobieta budząca nieuzasadnioną trwogę gdziekolwiek się pojawi spowoduje, że zmienimy nasze spojrzenie na zagadnienie wędrówki dusz. Wcielimy się w męża straszliwej sekutnicy doprowadzonego do ostateczności a także dowiemy się co czeka nas po śmierci w żartobliwym opowiadaniu o panu Tillym, który został rozjechany na płask przez lokomotywę.
Edward Frederick Benson sypie pomysłami na lewo i prawo unikając monotonii. Mimo całej tej różnorodności kilka powtarzających się motywów można zauważyć. Racjonalizm uczestników nadnaturalnych wydarzeń jest ich ostatnią bronią przeciwko nadciagającemu szaleństwu. Widzimy, że walka ta jest z góry skazana na przegraną, z tego samego sprawę zdają sobie też bohaterowie. Mimo to trzymają się ostatniej deski ratunku do samego końca. Benson dużą wagę przywiązuje do marzeń sennych i dziwnych wizji – nie tylko w znakomitym „Pokoju na wieży”. Jest też nadal niereformowalnym mizoginem – kobiety są przez niego marginalizowane w najlepszym przypadku lub (zazwyczaj) odsądzane od czci i wiary. Zołzy, sukuby, sekutnice, pijaczki, zazdrośnice, manipulantki etc. Biedni ci mężczyźni. To z nimi, zazwyczaj młodymi i przystojnymi, najlepiej dogadują się bohaterowie opowiadań – też młodzi i przystojni.
W tym właśnie podejściu „mężczyzny, który nienawidzi kobiet” upatrywałbym jedynego (dużego) minusa w twórczości Bensona. Bo poza tym to są naprawdę świetne teksty.
Tytuł: Pokój na wieży
Autor: Edward Frederick Benson
Tłumaczenie: Ewa Horodyska
Tytuł oryginału: The Room in the Tower and Other Stories
Wydawnictwo: C&T
Rok wydania: 2019
Rok wydania oryginału: 1912
Liczba stron: 206
Wydanie: I
ISBN: 9788374703796



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz