czwartek, 11 czerwca 2026

Hokus Pokus

I po co to wszystko?

To już przedostatnie spotkanie z Kurtem Vonnegutem. W roku 1990 – jak to się mówi – wszystko mógł, nic nie musiał. Wydana w tym czasie powieść „Hokus Pokus” jest przez to bardzo autorska, bardzo ukierunkowana na analizę Ameryki zakończonych właśnie lat osiemdziesiątych, a zdecydowanie mniej na łatwo przyswajalną fabułę. Trend ten utrzymuje się zresztą już od „Galapagos”.

Głównym bohaterem „Hokus Pokus” jest Eugene Debs Hartke, urodzony w 1940 roku. Jego imię jest hołdem dla Eugene’a Victora Debsa, słynnego amerykańskiego działacza socjalistycznego z lat dwudziestych XX wieku. Eugene sporo w życiu przeżył – walczył w Wietnamie, gdzie doszedł do stopnia pułkownika; ożenił się z kobietą obciążoną genetycznie problemami psychicznymi, które oczywiście dadzą o sobie znać w przyszłości; dostał pracę w Tarkington College i jako nauczyciel fizyki i muzyki kształcił młodzież z „brakami intelektualnymi”; potem uczył pisać i czytać w pobliskim zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze, a na koniec został oskarżony o organizację masowej ucieczki z więzienia. Siedzi teraz w celi w oczekiwaniu na proces i opisuje swoje życie – dokładnie tak, jak Howard W. Campbell w „Matce Nocy”. Kurt Vonnegut zresztą bardzo lubi tego rodzaju narracje – spowiedzi życia głównych bohaterów znajdziemy w większości jego powieści.


Relacja Eugene’a jest, jak to zwykle u Vonneguta bywa, poszarpana, niechronologiczna, dygresyjna i fragmentaryczna. Są to skrawki jego notatek, zapisanych na stronach wyrywanych z książek, papierowych chusteczkach i innych tego typu materiałach, które sam Vonnegut próbuje ułożyć w sensowną całość, o czym dowiadujemy się z przedmowy. Teoretycznie możemy je poukładać dowolnie bez większej straty dla przekazu – tak jakby tylko przypadek spowodował, że w prawdziwym życiu ułożyły się w konkretnym porządku.

Kurt Vonnegut wraca zatem do najważniejszego motywu swojej twórczości. Chaos i przypadek rządzą światem, ludzka wolna wola jest złudzeniem a istotność naszych decyzji jest niemal równa zeru. Jest to oczywiście wielka przenośnia – na początku, jak chociażby w „Syrenach z Tytana”, Vonnegut dopatrywał się tej zasady na poziomie samej ontologii. Później sprowadził tę filozofię na ziemię – to społeczeństwo, szeroko pojęty „system”, konformizm, wojna i jeszcze kilka innych czynników niewoliły jednostkę. Można zadać sobie zatem pytanie – skoro tak jest, to po co to wszystko? Skoro nic nie można zmienić, to po co się starać? Jedyne co można, to być w zgodzie z własnym sumieniem i starać się być po prostu przyzwoitym człowiekiem. 


Eugene Debs Hartke nauczał swoich uczniów, że w życiu na pewno czekają ich porażki. Przede wszystkim one – trzeba być gotowym na ich nadejście. Przez to zresztą został zwolniony z college’u, wszak wykazywał tym samym bardzo pesymistyczną, wręcz antyamerykańską postawę. Tylko że postawa „amerykańska” jest akceptacją wielkiego kłamstwa. O tym właśnie mówi „Hokus Pokus” – że ludzie (w szczególności Amerykanie) to pacynki w rękach systemu. To bezmyślne pojemniki na mikroby, jak można przeczytać w „Protokołach mędrców Tralfamadorii” słynnego Kilgore’a Trouta – skojarzenia z innymi „Protokołami mędrców…” oczywiście jak najbardziej prawidłowe. Tytułowe „Hokus Pokus” to określenie zasłony dymnej, jaką władze rozsnuwają przed obywatelami. Mnóstwo gadania i obietnic, z których nigdy nic nie wynika. To także pełnoprawny mechanizm funkcjonowania rzeczywistości społecznej — system oparty na iluzji, narracji i wygodnych kłamstwach, które wszyscy współtworzymy i podtrzymujemy. To nie trik z zewnątrz, tylko codzienna praktyka świata, który sam siebie nieustannie „czaruje”.


Przedostatnia powieść Vonneguta zbiera chyba wszystkie idee autora i wrzuca je do jednego garnka. Chaos, jaki w nim znajdujemy jest tylko pozorny – choć „coś więcej” dojrzą w nim tylko czytelnicy zaznajomieni z jego poprzednimi książkami. Vonnegut jest trochę jak Zampano z „Domu z liści” – ogarnia chaos, ale specjalnie się nie stara. Chaos w twórczości tego autora nie jest problemem do rozwiązania ani błędem w systemie — to jej stan podstawowy. Próby nadania mu sensu są tylko kolejną formą „hokus pokus”, rozpaczliwą potrzebą porządku w rzeczywistości, która z definicji żadnego porządku nie oferuje. W „Trzęsieniu czasu”, ostatniej powieści autora, będzie podobnie.




Tytuł: Hokus Pokus
Autor: Kurt Vonnegut
Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz
Tytuł oryginału: Hocus Pocus
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydawca oryginału: Putnam Publishing Group
Rok wydania: 2022
Rok wydania oryginału: 1990
Liczba stron: 456
ISBN: 9788382025910

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz