Komiks filmowy
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Czy wśród najróżniejszych konwencji komiksowych możemy wyróżnić coś takiego jak „komiks filmowy”? Chodzi o kinowe kadrowanie, filmową narrację i wielkie, imponujące rozmachem ilustracje. Jeśli miałbym na szybko wskazać twórców, którzy dokładnie wiedzą, o co chodzi, bez wątpienia wybrałbym Matza i Xaviera.
Cztery komiksy autorstwa wspomnianego duetu wydało u nas Lost in Time. Pierwszy był „Wąż i kojot”, sensacyjno-awanturnicza opowieść o świadku koronnym w procesie mafijnym, który ukrywa się gdzieś w amerykańskim interiorze. Potem przyszła pora na dwa tomy „Tanga”, komiksu o perypetiach dwójki facetów, którzy uciekają od przygód, ale tak nieudolnie, że te za każdym razem ich doganiają. Teraz mamy „Skarb widmo”, nowość wydaną we Francji w maju 2025 roku, której akcja toczy się w tym samym świecie co „Wąż i kojot”.
Mamy rok 1970. Chuck wychodzi z więzienia po pięciu latach. Czeka na niego Kat, jego wierna dziewczyna, która ponoć przez ten cały czas nie przyprawiła mu rogów, tylko czekała na swego wspaniałego mężczyznę. Razem przemierzają Stany Zjednoczone z północy na południe – prosto do Nowego Meksyku, gdzie Chuck ukrył w sobie tylko znanym miejscu worek z dużą ilością gotówki. Jak można się było domyślać, kasa zniknęła i wszystko wskazuje na to, że podprowadził ją stary znajomy Chucka. Tak zaczyna się podróż tropem złodziei (tak jakby Chuck i Kat nimi nie byli), przetykana co jakiś czas retrospekcjami rzucającymi nowe światło na całą intrygę.
Czytelnicy zaznajomieni z „Wężem i kojotem” w lot wyłapią nawiązania. To jest dokładnie taki sam świat – wyjęty prosto z amerykańskich filmów z lat siedemdziesiątych, „grindhouse’u”, twardych kolesi z wykałaczkami w zębach oraz tak samo odważnych i nieprzejednanych babek, sprawnie posługującymi się zarówno swoim seksapilem, jak i bronią palną. Nie są to oczywiście kryształowi bohaterowie, każdy sprzedałby własną matkę za odpowiednio wysoką cenę. W świecie Matza i Xaviera nie ma dobrych ludzi, każdy strzela każdemu w plecy, jeśli tylko ma okazję – jak mówi jedna z postaci: „honorowych pojedynków rewolwerowców nigdy nie było, to wymysł kina”.
„Skarb widmo” to antywestern w świecie sprzed półwiecza, choć zawierający również cechy kryminału, kina drogi, romansu, sensacji, a nawet swego rodzaju moralitetu mówiącego o ludzkiej chciwości, prowadzącej nieodmiennie na manowce. To jest moralitet bez katharsis, pętla niekończącej się przemocy i zemsty – jak u Peckinpaha i Tarantino. Montana, Wyoming, Colorado, Nowy Meksyk – wielkie przestrzenie i pejzaże, niekończąca się autostrada, brudne przydrożne motele, gadające bez przerwy radio samochodowe, pył na drodze, seks w upalną noc, wszechobecne kaktusy, opustoszałe miasteczka, ogłuszająca cisza pustkowi, suche badyle gnane wiatrem po szutrowej drodze. Philippe Xavier nieraz powtarzał, że spędził w Stanach sporo czasu i uczył się rysować tamtejsze krajobrazy – trzeba przyznać, że nauka nie poszła w las. W jego rewelacyjnych rysunkach widać lekki ukłon w stronę Jeana Girauda i „Blueberry'ego”, a także kinowego CinemaScope – sposobu realizacji zdjęć o proporcjach szerszych niż standardowe.
Wszystkie wymienione cechy czynią „Skarb widmo” komiksem prawdziwie filmowym. Milczącym i opowiadającym obrazem tam, gdzie trzeba, i pełnym świetnych, energetycznych dialogów, kiedy przychodzi na nie czas. Końcówka jest dziwna – trudno stwierdzić, czy celowa, czy po prostu nieudana. I nawet jeśli skłaniam się ku drugiej wersji, komiks oceniam wysoko – to jest naprawdę pierwszorzędna rozrywka.
Tytuł: Skarb widmo
Scenariusz: Matz
Rysunki: Philippe Xavier
Tłumaczenie: Jakub Syty
Tytuł oryginału: L'Or du Spectre
Wydawnictwo: Lost in Time
Wydawca oryginału: Le Lombard
Data wydania: październik 2025
Liczba stron: 116
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 240 x 320
Wydanie: I
ISBN: 9788368346459



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz