czwartek, 27 czerwca 2019

Dni pośród nocy

Pięć minut

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Dni pośród nocy”, zbiór pięciu komiksowych historii ze scenariuszami Neila Gaimana, wydany został przez DC Vertigo dokładnie dwadzieścia lat temu. Jest to rzecz powstała na fali wielkiej popularności „Sandmana”, który w latach dziewięćdziesiątych wstrząsnął całym komiksowym światem – seria o Śnie zakończyła się, a rynek chciał po prostu więcej.

Najwięksi i najbardziej oddani fani chcą znać wszystko, co wyszło spod ręki ich ulubionego twórcy. Wydawcy z kolei chcą eksploatować każdego autora, który dopiero co wszedł na szczyt Parnasu i razem z nim intensywnie przeżywać okres „jego pięciu minut”. „Midnight Days” jest dokładnie takim zbiorem – zbudowanym z pięciu mniej znanych i praktycznie niedostępnych komiksów z początkowego okresu kariery Gaimana. Odpowiada on za scenariusz w każdym z nich (w ostatnim, najdłuższym jest współscenarzystą), natomiast rysowników mamy kilku.

Pierwsze trzy historie wiążą się ściśle z „Sagą o potworze z bagien” – serią, która, według słów samego autora „Dni pośród nocy”, oczarowała go całkowicie i spowodowała, że w ogóle postanowił zostać twórcą komiksów. Gaiman zaczytywał się pierwszymi numerami serii tworzonymi przez Alana Moore’a, które stanowiły dla niego przez długi czas wielkim źródłem inspiracji – co wyraźnie widać w początkowych odcinkach „Sandmana”.


Pierwsza część, „Jack w zieleni” została napisana w połowie lat osiemdziesiątych i schowana do głębokiej szuflady. Wyciągnięta została dopiero przy okazji zbierania materiałów do „Dni pośród nocy” – nigdy wcześniej nie została wydana. Rysunki wykonali Stephen Bissette i John Totleben, znani z podstawowej serii o potworze. Główny bohater, istota pochodząca prosto z angielskiego folkloru, to tak naprawdę poprzednik Aleca Hollanda – czyli wspomnianego potwora właśnie. W XVII wieku mierzy się on z śmiercią swojego przyjaciela i przy okazji z zagadnieniem odwiecznego cyklu życia i śmierci.

Dwie kolejne opowieści pochodzą z piątego numeru „Swamp Thing Annual” – w „Braciach” Gaiman przywrócił z niebytu kolejną starą, zapomnianą postać uniwersum Detective Comics. Wielka, szmaciana lalka, ożywiona niczym Frankenstein za pomocą pioruna, pojawiła się w krótkiej, dwuczęściowej serii pod koniec lat sześćdziesiątych – „Brother Power the Geek”. Gaiman umiejscawia akcję swojej opowieści tuż po dojściu do władzy George’a Busha Seniora i próbuje rozliczać czasy po upadku hippisowskiej rewolucji – historia jest mocno symboliczna i silnie powiązana z ówczesnymi wydarzeniami w uniwersum DC, przez co dla osoby mniej obeznanej w temacie, może być trudna lub mało satysfakcjonująca w odbiorze. I wtedy otrzymujemy rzecz kolejną – króciutką część zatytułowaną „Drzewa jak bogowie” z rysunkami słynnego Mike’a Mignoli. Tu symbolika jest jeszcze większa, surrealistyczny i oniryczny klimat przepotężny – a wszystko to dla osób naprawdę dobrze orientujących się w niuansach „Sagi o potworze z bagien”. Niejaki Jason Woodrue, znany jako „Floronic Man” (kolejny z setek mniej znanych bohaterów DC, ale odgrywający kluczową rolę w pierwszych odcinkach runu Alana Moore’a), w krótkiej, ale intensywnej, opowieści analizuje podania o kreacji świata i człowieka (pojawia się tu Biblia, mitologia nordycka, buddyzm), patrząc na te wszystkie zagadnienia przez pryzmat sił drzemiących w przyrodzie. Zwróćcie uwagę jak bardzo adekwatny do treści jest tutaj oryginalny tytuł tego epizodu – „Shaggy God Stories”.


Wymienione powyżej historie to taki „typowy Gaiman”, śpiewający tu na zupełnie przeciętnych rejestrach (w „Jacku w zieleni” nawet na dość niskich). Dla większości przypadkowych czytelników mogą się one wydać wyrwane z kontekstu i z większej całości – co dodatkowo sugeruje dość wąskie grono potencjalnych odbiorców całego zbioru. Nieco lepiej ma się sprawa z dwoma ostatnimi częściami – opuszczamy już bagniste tereny przynależne potworowi i idziemy na spotkanie z dwójką innych słynnych ikon Vertigo. Tutaj mamy już do czynienia z większą fabularną niezależnością.

„Przytul mnie” jest najlepszym elementem zbioru – po prostu. Niesamowite rysunki Davida McKeana, znanego chociażby z wcześniejszych kooperacji z Gaimanem („Czarna orchidea”), czy Morrisonem („Azyl Arkham”) ilustrują dwudziesty siódmy numer słynnego „Hellblazera”, który został zwyczajnie włączony do „Dni pośród nocy”. Otrzymujemy przygnębiającą, wstrząsającą, mroczną i dość poetycką opowieść o Johnie Constantinie – cynicznym, współczesnym londyńskim magu, który spotyka duchy.

I wreszcie najdłuższa rzecz w zbiorze, świetny „Teatr nocy”. Detective Comics, chcąc wycisnąć z hype’u na „Sandmana” ile się tylko da, przywróciło do życia Wesleya Doddsa – noirowego bohatera Złotej Ery Komiksu, który był pierwowzorem postaci gaimanowskiego Morfeusza. Dodds, detektyw w prochowcu, usypiający swoich wrogów rozpylanym dookoła proszkiem (jak na Sandmana – Piaskowego Dziadka – przystało), został bohaterem serii „Sandman: Mystery Theatre”, która wychodziła między 1993 a 1999 rokiem. „Sandman: Midnight Theatre”, czyli „Teatr nocy” właśnie, jest spin-offem serii – sześćdziesięciostronicowym komiksem, w którym Wesley Dodds udaje się do Wych Cross w Anglii – do posiadłości niejakiego Rodericka Burgessa, lidera tajemnej Loży Pradawnych Misteriów. Fani „Sandmana” doskonale znają tę postać – to właśnie ona, w pierwszym numerze arcydzieła Neila Gaimana, uwięziła Sen z Nieskończonych w magicznym więzieniu. Tajemnica niewyjaśnionych samobójstw, mroczne rytuały, detektywistyczna zagadka – a wszystko to w niepokojącej atmosferze końca lat trzydziestych i zilustrowane naprawdę klimatycznymi, idealnie pasującymi do treści, grafikami Teddy’ego Kristiansena.


Fani Neila Gaimana będą bardziej niż zadowoleni, wszyscy inni zapewne mniej. We wszystkich opowieściach czuć specyficzne cechy gaimanowskiej narracji, wszystkie odwołują się do jego wcześniejszych dzieł lub po prostu do uniwersum DC. Dość przypadkowy i chyba mocno subiektywny wybór historii, składających się na zbiór, może budzić konsternację, ale z drugiej strony pokazuje też całe spektrum narracyjnych możliwości autora. Trzydzieści lat temu rozpoczęło się pięć minut Neila Gaimana i trwa do dziś – pięć komiksowych opowiadań z „Dni pośród nocy” jest gestem w stronę fana, który wiernie trwał przy autorze przez cały ten czas.


Tytuł: Dni pośród nocy
Scenariusz: Neil Gaiman
Rysunki: Matt Wagner, Teddy Kristiansen, Mike Mignola, Dave McKean
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Tytuł oryginału: Midnight Days
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Vertigo
Data wydania: kwiecień 2019
Liczba stron: 160
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 175 x 265
Wydanie: I
ISBN: 9788323729402

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza