sobota, 19 stycznia 2019

Studnia i wahadło

Nawet w grobie nie wszystko zanika




Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #9

Jakiejkolwiek śmierci, byle nie w studni!

Bezimienny narrator, w bliżej nieokreślonych okolicznościach, zostaje skazany na śmierć przez hiszpańską inkwizycję. Po ogłoszeniu wyroku traci przytomność. Odpływa z rzeczywistości w fantasmagoryczne rojenia i symbole zrozumiałe tylko podświadomie, przez krótką chwilę istnienia w tym bardzo niestabilnym ontologicznie miejscu, do którego odchodzimy opuszczając świat realny. Narrator powraca do rzeczywistości, ale jakby nadal śnił – trafił do miejsca, gdzie panuje absolutna cisza i nieprzenikniona ciemność. Znajduje się prawdopodobnie w lochach inkwizycji, w pomieszczeniu, na środku którego znajduje się otwór prowadzący w głąb nieprzeniknionej studni. Na jej dnie czyha niezdefiniowany horror.


Po którymś z kolei powrocie do przytomności, narrator zauważa, że pomieszczenie, w którym się znajduje oświetlone jest anemiczną, „siarczaną” poświatą a on sam leży skrępowany na jakimś łożu. Z sufitu opada na niego powoli ostro zakończone wahadło. Oczekiwanie na powolną i straszliwą śmierć jest dla niego wiecznością wypełnioną cierpieniem. Jednak zamiast pozwolić czarnej postaci z kosą (którą tu akurat zastąpiła personifikacja Czasu z wahadłem nieubłaganie odmierzającym chwile dzielące od śmierci) dokonać swego dzieła i ulżyć w męczarni, uporczywie walczy o życie.

Kadr z filmu „Studnia i wahadło”, reż. Roger Corman, 1961

Fascynacja śmiercią i idąca zaraz za nią paraliżująca trwoga jest jednym z najważniejszych motywów, które znajdujemy w twórczości Edgara Allana Poego. Poe nie utożsamia momentu śmierci z końcem życia, kresem bytu, za którym jest już tylko nicość i nieistnienie. Śmierć, utrata przytomności, sen, stan odurzenia narkotykowego – to wszystko płaszczyzny leżące poza naszą, twardą rzeczywistością. To otchłanie, w których przebywają umysły ludzkie podczas gdy ich materialne skorupy leżą bezużyteczne. Ale granice tych sfer nie są końcem istnienia – to dlatego „nawet w grobie nie wszystko zanika”, to dlatego możliwość przedwczesnego pogrzebu i idący za nim horror jest tak silnie obecny w tekstach autora „Kruka”. „Nom Omnis Moriar” Horacego, oprócz tego właściwego, u Poego nabiera tego dodatkowego, o wiele bardziej dosłownego znaczenia.

Zatem, czy to dlatego narrator tak rozpaczliwie walczy o życie? Dlatego boi się tego, co ujrzał w studni? Cała nasza egzystencja, tak wyraźnie symbolizowana przez pełne grozy godziny, spędzone pod opadającym wahadłem, to tylko oczekiwanie na jedyną pewną rzecz w całym życiu – śmierć. Ale ona nie musi być wcale wyzwoleniem – przecież skoro „nie wszystek umrzemy”, to skazani jesteśmy na cierpienia kolejne, być może jeszcze większe niż doczesne. Nie chcemy wiedzieć, co nas czeka na dnie studni. Liczymy na naszą wersję generała Lassalle’a, który poda dłoń i pomoże uciec spod ostrza opuszczanego przez nieubłagany Czas. A kim/czym jest Lassalle?

Dziś, w dniu dwieście dziesiątej rocznicy urodzin Edgara Allana Poego, czytam znowu „Studnię i wahadło”. Za każdym kolejnym razem widzę i chcę widzieć więcej.



Tytuł: Studnia i wahadło
Tytuł oryginalny: The Pit and the Pendulum
Autor: Edgar Allan Poe
Rok publikacji oryginału: 1842
Miejsce publikacji oryginału: The Gift. A Christmas and New Year's Present for 1843
Gatunek: groza
Publikacje w Polsce:
  Mnóstwo, dla zainteresowanych mam to:
Studnia i wahadło - wolne lektury przekład: Bolesław Leśmian

Ja sam czytałem „Studnię i wahadło” tłumaczeniu Stanisława Wyrzykowskiego – tekst ten można znaleźć w zbiorze „Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze” wydawnictwa Vesper

4 komentarze:

  1. Nie wiedziałem o rocznicy, w sumie też od jakiegoś czasu mnie nęci, aby powrócić do opowieści Poego, ostatnio przeczytałem Grabińskiego z Vespera. Świetne wydanie ale tak jak pisałem na LC - brak "Szalonej zagrody" i "Czadu" to spory zawód...

    Grot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te dwa teksty są w "Znakach niesamowitych" z C&T. A co do Poego - mnie też kusi żeby wrócić.

      Usuń
  2. Jakoś brakło w mojej księgarni, ale z czasem się pojawi.. I tak mam spore zaległości w BG więc jest co czytać, aktualnie Vernon Lee przerabiam...

    Mniejsza z tym, o co innego mi chodzi. Jeśli się wydaje "the best of" danego pisarza i to w bardzo dużej ilości opowiadań, ale brakuje tam jednych z ważniejszych utworów to jest pewien zgrzyt. Zrozumiałbym gdyby zbiór zawierał kilka opowieści, ale jest tam ze 30 opowieści. W tej liczbie bezsprzecznie powinny się te dwa teksty znaleźć. To trochę tak jakby w vesperowskiej "Zgrozie w Dunwich" pominąć . Cóż, to tylko moje subiektywne zdanie.

    Grot

    OdpowiedzUsuń
  3. pominąć Szepczącego w ciemności przykładowo

    Grot

    OdpowiedzUsuń