środa, 19 kwietnia 2017

Sodoma i Gomora

Sodoma i Gomora to ostatnie spojrzenie Cormaca McCarthy’ego na Dziki Zachód, czyli na staroświecki świat odchodzący w zapomnienie na rzecz nowoczesnego, pustego ideowo i jednocześnie przepełnionego bezmyślnym jazgotem miejsca, w którym żyjemy.

John Grady z Rączych Koni spotyka Billy’ego Parhama z Przeprawy. Obaj pracują na wielkiej farmie, której zagraża ustawowe przejęcie przez wojsko. Znaleźli w końcu spokojne miejsce, gdzie czas płynie wolno, gdzie są konie, gdzie rytm życia jest wyznaczany przez ruch słońca po niebie. I gdzie w końcu nie muszą oglądać się w strachu przez ramię. Billy, starszy, około trzydziestoletni, ma w końcu swój kawałek podłogi, swoje miejsce na ziemi. John młodszy, niespełna dwudziestoletni, okazuje się dokładnie tym samym rozgorączkowanym, inteligentnym i trochę zbyt romantycznym wrażliwcem co w pierwszej części trylogii. Spotkana w meksykańskim burdelu, szesnastoletnia Magdalena staje się jego obsesją – John próbuje wszelkimi sposobami wydostać ją z rąk alfonsa, który poprzez Magdalenę odbiera sobie dług zaciągnięty przez jej rodziców.

Sodoma i Gomora jest chyba najbardziej nostalgiczną i rzewnie wyartykułowaną częścią Trylogii pogranicza. W miejscu, gdzie toczy się akcja powieści czasy Dzikiego Zachodu przeciągnięte zostały aż do początku lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Bohaterowie są świadomi tego, że epoka ta nieubłaganie odchodzi, że „układanie koni” dla nikogo już nic nie znaczy. Zarówno Billy i John są reprezentantami tego niknącego już na dobre świata, gdzie liczyło się siodło, preria i odporność na spartańskie warunki życia. Ich codzienne życie nacechowane jest jakąś dziwną apatią, oczekiwaniem na koniec czasów, nie wypowiedzianym, lecz dającym się zauważyć smutkiem.


Tym bardziej symboliczne wydają się dwie ostatnie sceny powieści. Pojedynek na noże jest jedną z najpiękniej przedstawionych scen w całym dorobku Cormaca McCarthy'ego. Kto tu walczy tak naprawdę? Oszalały z rozpaczy i żądzy zemsty człowiek i zły, zepsuty morderca? Czy może umierający świat kowbojów, ze swymi wartościami, ludźmi gotowymi na najwyższe poświęcenia w imię honoru ze światem, dla którego mit Dzikiego Zachodu jest już tylko cepelią i mityczną krainą, tak nie przystająca do pragmatycznych ideałów nowoczesności?

Druga scena, ta zupełnie końcowa to podsumowanie trylogii i całkowite już pożegnanie McCarthy'ego z westernem. Mit Dzikiego Zachodu zyskuje tutaj zabarwienie mistyczne, wręcz biblijne – ale paradoksalnie, płomienie nie spadają na cities of the plain, czyli na Sodomę i Gomorę. Tak jakby autor chciał zwieńczyć trylogię smutnym stwierdzeniem, że to wcale nie jest najgorsze co może je spotkać. 

Tytuł: Sodoma i Gomora
Tytuł oryginalny: Cities of the plain
Autor: Cormac McCarthy
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: luty 2012
Rok wydania oryginału: 1998
Liczba stron: 440
ISBN: 9788308050620

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza