piątek, 18 listopada 2016

Fobia


Każdy autor recenzji książek czy filmów w pisanych w sieci cieszy się, gdy spotykają się one z uznaniem obcych i nieznanych mu osób. Dostaje plusy albo lajki na fejsbuku, potem ktoś to komentuje, wywiązuje się czasem jakaś dyskusja, jest satysfakcja. Ja mam wielką – czy znaczy to, że odzywa się we mnie jakiś próżniaczy pierwiastek mojej osobowości, który potrzebuje takiej właśnie e-nobilitacji, e-dowartościowania? Czy mi czegoś tak brakuje w realnym świecie, że uciekam w jakiś e-ekshibicjonizm?

W Fobii Kaina świat lajków, szerów, słitfoć, fejsów, hasztagów, instów ale i zdjęć na ściance, samojebek, pomponików i pudelków, 500-stronicowych książek z treścią bez wysiłku mieszczącą się na 100 stronach czy rozmów o długości paznokci w telewizji śniadaniowej zdominował całkowicie rzeczywistość. To co według mnie jest obecnie jeszcze dość dobrze zbilansowane – u Kaina przyjmuje postać karykaturalnego monstrum. Oczywiście nie on pierwszy stworzył świat gdzie celebryci są znani przede wszystkim z tego, że są znani, gdzie każda dłuższa i trudniejsza treść znakowana jest od razu #TLDR, gdzie panuje powszechnie akceptowany szczeniacki totalitaryzm fajności i zajebistości, gdzie tylko rzeczy proste i płytkie nie przyprawiają o ból głowy a w drugim człowieku widzimy tylko sumę potencjalnych zysków i strat. Takie światy kreowali już inni – Fobię wyróżnia naprawdę świetnie pomyślana i poprowadzona wizja konsekwencji zderzenia się ludzkiej jednostki z taką rzeczywistością.


Magda Kordowa, główna bohaterka cierpi na batofobię w szczególnym wydaniu. Boi się głębi – nie tylko fizycznej przestrzeni ale również głębi pojęciowej, głębi stosunków międzyludzkich, głębi wrażeń obcowania z poważną sztuką, głębi jaką niesie uświadomienie sobie czym może być otaczająca nas rzeczywistość i jakie miejsce w niej zajmujemy. Swoistą odtrutką na nieopatrzne dotknięcie głębi jest oglądanie idiotycznych teledysków, gdzie dziewczyny trzęsą tyłkami a chłopaki z metalowymi naszyjnikami rzucają w ich kierunku zielone banknoty. Słowem, uosabia wszystkie te cechy społeczności popświata, który według autora już istnieje a w niedalekiej przyszłości może nastąpić jego przekształcenie w koszmarną wizję. Fobia powoduje izolację, izolacja powoduje kres komunikacji, kres komunikacji powoduje rozpad systemu znaków, które odróżniają nas od świata zwierząt, rozpad ten odbiera nam człowieczeństwo. Już po nas. I tu przychodzi Kain, wraz z nim historia zagadki zaginionego ojca Magdy, która wciąga bohaterkę bezgranicznie. On, ojciec, pisarz, opętany ideą stworzenia bezdennie głębokiej powieści problemowej, widzący pod każdą płaską powierzchnią niezmierzone otchłanie znaczeń, tak mocno rugowanych z otaczającej go rzeczywistości i ona, córka, niedoszła studentka, przerażona wszystkim co jest czymś więcej niż tylko ową płaską powierzchnią. Może jest jednak jakiś sposób, jakiś ratunek?

Dobra rzecz, muszę znaleźć inne książki Kaina

Tytuł: Fobia
Autor: Dawid Kain
Wydawca: Genius Creations
Data wydania: wrzesień 2016
Liczba Stron: 268
ISBN: 9788379950690

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz