Szkoła przetrwania
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Mucha Comics po raz trzeci strzela do nas „Zbłąkanymi kulami”. Fanów serii nie trzeba namawiać do lektury najnowszego albumu zbiorczego – to dokładnie ten sam sposób na komiks, do którego David Lapham nas przyzwyczaił. Wracamy do Baltimore, gdzie wszystko się zaczęło.
Cały pierwszy tom „Zbłąkanych kul” zawierał opowieści dziejące się głównie w tym mieście. Nie było głównych bohaterów, tylko siatka zależności i przeplatających się wątków – obrazków z życia najróżniejszych przegrańców, ofiar własnej niedojrzałości i upraszczającego wszystko konformizmu. W tomie drugim było podobnie, choć akcja toczyła się głównie w Los Angeles. Z biegiem czasu na pierwszy plan wysunęła się postać Virginii Applejack, znanej również jako Ginny lub Amy. Ostatnie jedenaście odcinków serii, składających się na omawiany dziś album, skupia się już głównie na niej (z kilkoma istotnymi wyjątkami).
Ginny wraca do Baltimore po dwóch latach nieobecności. Życie na gigancie omal nie skończyło się więzieniem, może zatem powrót na łono rodziny będzie dla naszej bohaterki wybawieniem. A gdzie tam – matka nadal jej nienawidzi, a w liceum czyhają na nią same niebezpieczeństwa. Szkoła średnia, do której trafia Virginia pełna jest przemocowców i ich ofiar, rywalizujących ze sobą młodzieżowych band i szaraków przemykających przy ścianach i przepraszających za to, że żyją. Ginny nie będzie przepraszać, co w oczywisty sposób sprowadzi na nią zagrożenie.
David Lapham stworzył liceum koszmarów. Popkultura (zwłaszcza amerykańska) pełna jest tego rodzaju szkół, przepełnionych trudną młodzieżą i mającymi ją gdzieś nauczycielami. Jednak w „Nierozwadze swawoli” ten motyw jest groteskowo wyolbrzymiony. Zresztą całe Baltimore zdaje się tu być dżunglą, w której trzeba być bezlitosnym i zdecydowanym, aby przeżyć. Moralność jest balastem, który ściąga w dół, więc trzeba ją odrzucić. Kat lub ofiara – do wyboru masz tylko te dwie role, żadnej innej. Rzeczywistość wykreowana przez Laphama jest karykaturalna, przedstawiona w krzywym zwierciadle. Podczas lektury sami się w nim przeglądamy, może dlatego komiks czyta się tak dobrze. I ogląda – grafika jest surowa, minimalistyczna i idealnie pasująca do charakteru opowieści.
Poprzednie dwa tomy były mozaiką postaci, miejsc i historii. Przenikały się wzajemnie i tworzyły gobelin bez żadnego nadrzędnego wątku. W tomie trzecim mamy chronologię, klasyczną narrację i pełne skupienie się na jednej postaci – Virginii. Przestaje być ona jedną z wielu postaci w rozproszonej układance i staje się osią całej opowieści – to przez jej doświadczenia filtrujemy świat Laphama, bardziej spójny, ale też bardziej duszny i bezlitosny. Ta zmiana idzie w parze z odejściem od mozaikowej struktury wcześniejszych tomów na rzecz klasycznej, linearnej narracji: zamiast sieci powiązań mamy tylko ścieżkę Virginii.
Wszystkie odcinki poza ostatnim ukazały się w latach 2003-2005 – David Lapham zawiesił serię tuż przed finałem i wrócił do niej dopiero po dziewięciu latach, kiedy podpisał kontrakt z Image Comics. Jednocześnie z zakończeniem „Zbłąkanych kul” pojawił się pierwszy zeszyt spin-offu pod tytułem „Killers”. Image Comics wskrzesiło zatem uniwersum Laphama, a Mucha Comics nie ma chyba innego wyjścia, jak pójść za ciosem i wydać „Zabójców” po polsku.
Tytuł: Zbłąkane kule. Tom 3. Nierozwaga swawoli
Scenariusz: David Lapham
Rysunki: David Lapham
Tłumaczenie: Robert Lipski
Tytuł oryginału: Stray Bullets #31-41
Wydawnictwo: Mucha Comics
Wydawca oryginału: El Capitan Books
Data wydania: sierpień 2025
Liczba stron: 260
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 180 x 275
Wydanie: I
ISBN: 9788367571579



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz