wtorek, 17 stycznia 2017

Doktor Jekyll i pan Hyde

Kiedyś dawno temu czytałem z wypiekami na twarzy Wyspę Skarbów Stevensona. Zresztą, kto nie czytał? To, obok vernowskiego Piętnastoletniego Kapitana i przygód Tomka Wilmowskiego, jedno moich najżywszych książkowych wspomnień z okresu podstawówki. Ale Stevenson ma jeszcze drugie znane dzieło, które przeczytałem dużo później a teraz powtórzyłem. To prawdziwa legenda, dorównująca, pod względem wpływu na popkulturę, takim powieściom jak Dracula Stokera czy Frankenstein Shelley. Choć oczywiście nie jest to w żadnym przypadku powieść grozy.

Zagadka Doktora Jekylla i tajemniczego pana Hyde, została przez lata mocno wyeksploatowana przez  popkulturowe nawiązania. Jedną z ostatnich, ewidentnych inspiracji na jakie się natknąłem, było opowiadanie Stefana Grabińskiego p.t. Problemat Czelawy. Grabiński jednak nie uzasadnia niczego fantastyką, u niego jest racjonalna odpowiedź, choć lekko naciągana. Pan Hyde kojarzy się większości osób z wielkim, groźnym pół-potworem o atawistycznej aparycji. W takiej, na ten przykład, Lidze Niezwykłych Dżentelmenów Alana Moore’a przybiera on postać zbliżoną do marvelowskiego Hulka. A tak naprawdę, jest to (według tego co znajdujemy w małej książeczce Stevensona) chudy pokurcz, niski i wątły o nieokreślonej skazie na fizjonomii, przyprawiającej inne osoby o dziwny dyskomfort. Doktor Jekyll tłumaczy budowę fizyczną swojego „złego brata bliźniaka” tym, że człowiek jako taki, to przede wszystkim dobro, rozum, inteligencja, humanizm. Zło, pierwotne instynkty nie są dominujące w przeważającej liczbie wypadków, więc on jako poważany doktor mógł „wyprodukować” tylko takiego Hyde’a na jakiego było stać jego ciemną stronę. Bo każdy człowiek po zażyciu specyfiku Jekylla zamieniłby się w swoje mroczne odbicie, w każdym drzemie zło. Ciekawe co ukazałoby się naszym oczom gdyby miksturę łyknął Dalajlama? Albo Charles Manson?


Stevenson podpuszcza trochę czytelnika. Bo nie jest takim optymistą jak Jekyll. Hyde, mimo iż fizycznie słabszy, dominuje nad Jekyllem coraz bardziej, aż do jednoznacznego interpretacyjnie finału. Światły, nowoczesny, wykształcony doktor Jekyll, poprzez swoje grzebanie w naturalnym porządku rzeczy, sprowadza zło na świat. Tak jak, wkładający palce między drzwi, Frankenstein. Tylko, że o ile Shelley krytykuje prometejskie pragnienia człowieka, który chciałby dorównać Bogu, to Stevenson chce raczej uderzyć w uładzone, wypomadowane i super-kulturalne zewnętrznie sfery arystokracji. Sfery, które gdy tylko nikt nie patrzy, śmierdzą ludzką małością i podłością.

Doktor Jekyll i pan Hyde nie zrobił jednak na mnie takiego wrażenia jak inne klasyczne powieści XIX wieku (jak chociażby wspomniany Frankenstein). Ale warto poznać, dla porównania swojego popkulturowo ukształtowanego wyobrażenia ze źródłem.

Tytuł: Doktor Jekyll i pan Hyde
Tytuł oryginalny: The Strange Case of Doctor Jekyll and Mr. Hyde
Autor: Robert Louis Stevenson
Tłumaczenie: Lesław Haliński
Wydawca: Vesper
Data wydania: czerwiec 2007
Rok wydania oryginału: 1886
Liczba stron: 120
ISBN: 9788360159439

1 komentarz:

  1. Rzeczywiście, słynna legendarna książka.

    Ja jednak jak najbardziej uznają ją za powieść grozy.

    Grot

    OdpowiedzUsuń