sobota, 12 listopada 2016

Śledztwo.Katar.



Stanisław Lem miał bardzo szeroki wachlarz zainteresowań. Rozważania nad możliwością kontaktu z obcą cywilizacją, rozwój cybernetyki, mniej lub bardziej zawoalowana krytyka systemu politycznego w Polsce i, między innymi, coś, co niektórych czytelników szczególnie fascynuje w literaturze science fiction, czyli zmagania z ontologią i epistemologią. Dwie nowele wydane zbiorczo w cyklu Biblioteka Gazety Wyborczej poruszają właśnie zagadnienia z tego ostatniego obszaru.


Śledztwo to zdawać by się mogło po prostu nowela utrzymana w duchu klasyki angielskiego kryminału. To tylko częściowo prawda, możemy tutaj mówić raczej o antykryminale. Forma przedstawienia fabuły wybrana została przez Lema celowo - służy po to, aby wyolbrzymić sposób przedstawienia tezy o ułomności ludzkiego postrzegania. Wydaje mi się, że żaden inny sposób niż wypaczenie kryminału nie byłby wystarczająco mocny. No bo czymże jest klasyczny kryminał, tak w wielkim uproszczeniu? Detektyw, zbrodnia, SPRAWCA, ofiara, motyw i rozumowanie indukcyjne, jako niezawodny sposób dojścia do rozwiązania. W Śledztwie, którego akcja dzieje się w Londynie, którego bohaterami są angielscy detektywi ze Scotland Yardu próbujący rozwikłać zagadkę poruszających się samoczynnie i znikających zwłok, cały ten schemat sypie się jak domek z kart. Wszelkie próby standardowego podejścia do rozwiązania problemu kończą się niepowodzeniem. Czy rozwiązanie zagadki jest w ogóle możliwe?



Katar to opowieść o przypadku. Lem stwierdził kiedyś, że jest to ulepszone Śledztwo. Katar kontynuuje rozważania Lema o stochastycznej naturze świata i próbach jej poznania. Tutaj jednak ciężar filozoficzny lekko przesunięty jest w porównaniu ze Śledztwem z epistemologii na ontologię. W Śledztwie to sposób interpretacji rzeczywistości, podyktowany takimi a nie innymi narzędziami poznawczymi, był wysunięty na pierwszy plan. Lem w Katarze również skupia się na samej naturze człowieka i jego percepcji, ale przede wszystkim na prawdopodobieństwu i przypadku, jako regułach rządzących światem.

Główny bohater, niespełniony astronauta, wykorzystuje swoją przypadłość, która uniemożliwiła kontynuację kariery, do wejścia w buty jednej z ofiar tajemniczych zgonów. Zgony te na pierwszy rzut oka łączy wiele wspólnych cech: owa przypadłość, czyli katar sienny, podobna budowa ciała, wiek, miejsce pobytu. Podobnie jak w Śledztwie obserwujemy jak bohaterowie, podejmują próby znalezienia wzorca, który wyznaczy wspólny mianownik dla OFIAR, pozwoli znaleźć SPRAWCĘ. I tu również postawić sobie należy pytanie – czy jest to w ogóle możliwe?

Lem stawia bowiem ciekawą tezę, wokół której buduje fabułę obydwu nowel – nasz świat zbudowany jest w tak specyficzny sposób, że ludzka percepcja nie radzi sobie w prawidłowo z interpretacją tego, co nas wszystkich otacza. Jest to swego rodzaju ucieczka Lema od antropocentrycznego (ale i również teocentrycznego) spojrzenia na wszechświat, człowiek nie jest obiektem zainteresowania kosmosu, ani tym bardziej celem jego istnienia. Wręcz przeciwnie – z jakichś przyczyn nasza świadomość z wykształconą w toku ewolucji skłonnością do odszukiwania wzorców w chaosie i probabilistycznej zupie rzeczywistości nie jest w ogóle kompatybilna z prawdziwą naturą tejże. A owa prawdziwa natura rzeczywistości to (pozbawiona jakichkolwiek deterministycznych podstaw) wypadkowa ruchów Browna, która ciągle nam się wymyka.

Bohaterowie nowel miotają się od teorii do teorii, dopasowując puzzle według coraz to innych prawideł, bo inaczej nie potrafią, bo taki jest po prostu człowiek. W gąszczu chaosu my-ludzie szukamy zawsze jakiejś kotwicy, która utrzyma nas w jednym miejscu na powierzchni, da złudzenie porządku i zdefiniuje jakoś sens naszego istnienia. W ludzką naturę wbudowany jest bowiem pewien przymus upraszczania rzeczywistości, budowania przejrzystych modeli tłumaczących jak działa świat, brzytwa Ockhama wprost przyrosła ludziom do dłoni. Potwierdza nam to zakończenie Śledztwa, gdzie przełożony głównego bohatera zaczyna w końcu rozjaśniać sytuację. Tylko czy aby na pewno? Zostawmy to bez odpowiedzi, uważny czytelnik na pewno sam spróbuje odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Wspaniały koncept Lema-ateisty, Bóg nie gra w kości, bo Boga nie ma, kości toczą się za to same pchane ontologiczną koniecznością budując elementy świata na nowo i na nowo.

Myślę, że nie tylko miłośnicy Lema powinni znać obie nowele. Napisane w charakterystycznym, czasami przyciężkawym stylu, rekompensujące jednak potężnym ładunkiem intelektualnym opowieści. Koniecznie trzeba przeczytać też posłowie profesora Jerzego Jarzębskiego, który, jako znawca literatury Mistrza, wspaniale podsumowuje obie nowele z szerokiej perspektywy. A dla mnie samego to była znakomita i pełna filozofii wycieczka w intelektualne rubieże Lemowego postrzegania świata.

Tytuł: Śledztwo. Katar.
Autor: Stanisław Lem
Seria: Biblioteka Gazety Wyborczej
Wydawca: Agora
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2008
ISBN: 9788375524086

Recenzja zamieszczona pierwotnie na Szortal

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza