wtorek, 21 lipca 2026

Wędrowne duchy

Gotyk odrestaurowany

Artykuł należy do cyklu XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek trzydziesty trzeci.

Francis Marion Crawford jest kolejnym dziewiętnastowiecznym autorem, którego twórczość znajdziemy w „Bibliotece grozy” wydawnictwa C&T. Siedem jego opowiadań grozy z przełomu XIX i XX wieku znajdziemy w „Wędrownych duchach” – zbiorze, którego fan klasycznej grozy nie powinien pominąć. Jest w nim bowiem wszystko co taki fan lubi.

Oto siedem opowiadań, z których dwa uznawane są za jedne z najlepszych w swej konwencji. „Upiorny uśmiech” jest opowieścią gotycką napisaną kilkadziesiąt lat po czasach największej świetności tego typu literatury. Syn umierającego bogacza próbuje odkryć tajemnicę przerażającego uśmiechu pojawiającego się na twarzy swego ojca, gdy ten odchodzi na tamten świat. Mamy rodzinną tajemnicę, podłego nestora rodu, odziedziczone poczucie winy, grobowce, ciała w całunach – Edgar Alan Poe i Nathaniel Hawthorne jako kontynuatorzy literatury gotyckiej byli inspiracjami autora. Plot twist tego opowiadania wielce zaskakujący nie jest, łatwo się go domyślić – ale i tak działa.

Estetyka gotyku pojawia się w również w drugim opowiadaniu – pierwszym z dwóch wybitnych, o których wspomniałem na początku. Narrator z wielką swadą i dużą dozą gawędziarstwa opowiada czytelnikowi o dziwnych i niewyjaśnionych przypadkach, jakie spotkały go w domu odziedziczonym po swoich znajomych. Narratora dręczą wyrzuty sumienia – tak wielkie, że zdają się zniekształcać otaczającą go rzeczywistość. A może wcale nie? Może naprawdę mamy do czynienia z tytułową „Wrzeszczącą czaszką”? „Człowiek za burtą” z kolei to studium „złego bliźniaka” i – znów – motywu zemsty i odpłaty za krzywdy. „Krew jest życiem” to nastrojowa, niepokojąca historia pewnej zjawy objawiającej się tylko w oddali – jest to jednocześnie rzecz o wampirach sprzed ery Brama Stokera. A w zasadzie o wampirzycach, które nie są tu jakimiś ohydnymi strzygami, lecz femme fatale.

„U wrót raju” jest kolejnym opowiadaniem w gotyckim stylu. Młody mężczyzna mieszkający samotnie w zamku dręczony jest częstymi wizjami tajemniczej kobiety – krytycy często określają to opowiadanie „romansem gotyckim”. A „Duch lalki” to historia z uncanny valley – poruszająca się samodzielnie lalka, zaginione dziecko, ostrzeżenia z zaświatów. Najlepszym i najbardziej znanym tekstem jest jednak „Górna koja” – dzieło bardzo w stylu późniejszego Lovecrafta. Pasażer transatlantyku „Kamczatka” trafia do kajuty z podwójnym łóżkiem. Poprzedni lokatorzy tracili zmysły i umierali – dlaczego? Co znajduje się na górnej koi? Świetne opowiadanie, naprawdę mocno oddziałujące na czytelnika, rewelacyjnie budujące grozę i napięcie.

„Wędrowne duchy” Francisa Mariona Crawforda to jeden z lepszych zbiorów „Biblioteki grozy”. o groza z czasów, gdy horror nie potrzebował jeszcze hektolitrów krwi ani kosmicznych mitologii, by skutecznie niepokoić czytelnika. Crawford buduje atmosferę powoli — szeptem, niedopowiedzeniem, poczuciem, że rzeczywistość zaczyna pękać gdzieś na granicy wzroku. Jego duchy są materializacją winy, obsesji i lęków bohaterów, dlatego opowiadania sprzed ponad stu lat nadal działają zaskakująco dobrze. Jeśli „Biblioteka grozy” ma przypominać, skąd wyrósł nowoczesny horror, to „Wędrowne duchy” są jednym z najlepszych dowodów, że fundamenty tego gatunku położono naprawdę solidnie.


Tytuł: Wędrowne duchy

Autor: Francis Marion Crawford

Tłumaczenie: Beata Długajczyk

Wydawnictwo: C&T

Wydawca oryginału: Wandering Ghosts

Rok wydania: 2018

Liczba stron: 200

Wydanie: I

ISBN: 9788374703710


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz