Gulasz
Ostatnia powieść Kurta Vonneguta ukazała się w 1997 roku. Po części autobiograficzna, po części syntetyzująca całą filozofię twórczą autora. Trudna i wymagająca znajomości dzieł poprzednich. „Gulasz” – jak określił ją sam Vonnegut – miks pomysłów, idei, obsesji i wspomnień. Podsumowanie.
Od „Hokus Pokus” minęło aż siedem lat – to najdłuższa przerwa między powieściami na jaką sobie Vonnegut kiedykolwiek pozwolił. W przedmowie do „Trzęsienia czasu” mówi, że nie podoba mu się to, co napisał, że nie ma to sensu, ale było konieczne. Oto 13 lutego 2001 roku nastąpiło nagłe przerwanie kontinuum czasoprzestrzeni, w wyniku którego cały wszechświat cofa się o dziesięć lat – do 17 lutego 1991 roku. Wszyscy mieszkańcy Ziemi zmuszeni są do przeżycia tej dekady jeszcze raz, w pełni świadomi tego, że już kiedyś robili dokładnie to samo. Jak w programie komputerowym bez możliwości odejścia od scenariusza – te same wydarzenia, spotkania, rozmowy, związki, tragedie i sukcesy. Każdy musi jeszcze raz popełnić te same błędy, podjąć te same decyzje i doświadczyć – minuta po minucie – dokładnie tego samego. Dopiero, gdy „wróci” 13 lutego 2001 roku ludzkość odzyska to co nazywa „wolną wolą” i historia potoczy się dalej.
Narratorem powieści jest sam Vonnegut, przeżywający na nowo niektóre wydarzenia ze swego życia – robi to pisząc powieść. Często przywołuje postać Kilgore’a Trouta, ekscentrycznego kloszarda, niedocenianego pisarza science fiction, który przewija się przez większość wcześniejszych powieści. Treść „Trzęsienia czasu” jest kompletnym chaosem, konglomeratem anegdot; przemyśleń autora; fikcyjnych opowiadań Trouta i gorzkich wniosków Vonneguta na temat życia, ludzkości, historii i sztuki. Siedzi sobie stary dziadek i mówi to, co mu ślina na język przyniesie. A opowiadać potrafi genialnie – wszystkie te niby wyrwane z kontekstu, niechronologicznie ułożone akapity skrzą humorem (najczęściej czarnym), inteligencją i polotem. Dobry gulasz, wszystko wymieszane i podane na tacy. Gulasz zrobiony ze „skrawków wyfiletowanej ryby” jaką była pierwsza wersja „Timequake” – o czym mówi przedmowa zabawnie nawiązująca do znanej powieści Hemingwaya o starym człowieku i morzu.
Skoro mamy do czynienia z powieścią-podsumowaniem, jasnym jest, że eksploruje ona najpopularniejszy motyw literatury Vonneguta – determinizm, brak wolnej woli, nieuchronność losu i niemoc człowieka w konfrontacji z rzeczywistością. Ciekawa rzecz – ludzie skazani na powtarzanie ostatniej dekady życia, choć ubezwłasnowolnieni wydają się spokojniejsi niż po upływie dziesięciolecia. Gdy „wolna wola” (cudzysłów zamierzony) wraca – pojawia się jeszcze większa niemoc, bo trzeba wreszcie wziąć się z życiem za bary. Życie to „kupa gówna”, która po 13 lutego śmierdzi ze zdwojoną siłą. Vonnegut jest o wiele bardziej krytyczny wobec historii, Ameryki (całego świata w sumie) i cywilizacji niż kiedykolwiek wcześniej. Twierdzi, że ludzie tak naprawdę boją się wolności, ona ich obezwładnia – tak jak eleutheria w „Magu” Johna Fowlesa. Szukamy kajdan determinizmu nawet sobie tego nie uświadamiając a „wolna wola” to brzemię. Vonnegut stara się przekonać czytelnika, że gdyby miał okazję powtórzyć swoje życie i zrobić coś inaczej – ten zapewne nie zmieniłby nic nawet gdyby chciał.
Nie sposób pozbyć się wrażenia, że na starość Kurt Vonnegut strasznie biadoli. Jest w tym jednak urzekający i bardzo prawdziwy. On przeżywa tu swoje życie, tapla się w swojej „kupie gówna”, jeszcze raz – tylko, że we własnej pamięci. „Trzęsienie czasu” nie jest najlepszą powieścią Vonneguta, ale może najbardziej vonnegutowską. Jakby na sam koniec usiadł przy stole, wymieszał wszystkie swoje książki w jeden garnek i powiedział: „No dobrze, to teraz już naprawdę wszystko”. Kończę przygodę z literaturą tego autora (może kiedyś opowiadania?), ale wiem, że wrócę do niej nie raz.
Tytuł: Trzęsienie czasu
Autor: Kurt Vonnegut
Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Tytuł oryginału: Timequake
Wydawnictwo: Albatros
Wydawca oryginału: Putnam Publishing Group
Rok wydania: 2012
Rok wydania oryginału: 1997
Liczba stron: 288
ISBN: 9788376598543



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz