środa, 15 lipca 2026

Murena. Cykl pierwszy. Matka

Purpura i trucizna


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Murena” jest kolejnym komiksowym cyklem, który był kiedyś wydawany w Polsce w pojedynczych albumach, ale z różnych powodów został porzucony. Egmont zaserwuje nam go jeszcze raz – ale już w wydaniach zbiorczych. Jean Dufaux i Philippe Delaby opowiedzą o spiskach i intrygach na dworze cesarskim Nerona.

„Murena. Cykl pierwszy. Matka” zawiera cztery odcinki otwierające całą serię. W Polsce ukazały się już w 2002 i 2003 roku nakładem Egmontu – stanowią one zamkniętą fabularnie całość. Mamy rok 54 naszej ery – cezarem jest Klaudiusz, choć jak wiemy z historii zbyt długo na tronie już nie posiedzi. Jego czwartą już żoną jest Agrypina Młodsza, jego własna bratanica i matka przyszłego cezara Nerona. Agrypina robi wszystko, aby schedę po Klaudiuszu przejął usynowiony przez niego Neron, a co za tym idzie – ona sama. Klaudiusz jednak zwraca coraz większą uwagę na swego rodzonego syna z poprzedniego małżeństwa – kilkuletniego Brytanika. A że w czasach Cesarstwa Rzymskiego cezarów, którzy zmarli śmiercią naturalną, ze świecą szukać – Agrypina postanawia tę tradycję zdecydowanie kultywować.


Jean Dufaux prowadzi fabułę bardzo powoli, skupiając się najpierw na walce Agrypiny o władzę dla syna (i siebie), a potem na buncie Nerona widzącego jak złą osobą jest jego rodzicielka i znów konflikcie – tym razem między nimi. Pojawia się mnóstwo ciekawych postaci – niektóre historyczne, niektóre nie. Poznajemy potężnych gladiatorów, wykorzystywanych jako narzędzia w dworskich intrygach, odwiedzamy słynną trucicielkę Lokustę, kibicujemy na przemian to Brytanikowi to Neronowi. Pojawia się też tytułowy Lucjusz Murena, syn patrycjuszki Lollii Pauliny, kochanki Klaudiusza. Jest to rówieśnik i bliski znajomy Nerona – uczestniczy w wydarzeniach, ale jest zbyt mało istotny, aby jego imieniem sygnować cały cykl. Tak naprawdę „Murena” nie ma jednego głównego bohatera – są nim dworskie elity najpierw Klaudiusza, a potem Nerona, który w pierwszym tomie zbiorczym, zdecydowanie nie był jeszcze szalony i zdeprawowany (o ile kiedykolwiek był).


Mój esensyjny kolega rzucił kiedyś okiem historyka na pierwsze cztery albumy „Mureny” – nie będę się zatem rozpisywał o wysokim poziomie zgodności fabuły z historycznymi zapisami. Jest wysoka i w tym przypadku to wielki plus. Dufaux przez większość czasu ciągnie czytelnika przez zawiłości meandrującej wciąż intrygi i robi w naprawdę ciekawy sposób. Trzeba jednak zauważyć, że czytelnik nie zaznajomiony z dziejami Rzymu końca dynastii julijsko-klaudyjskiej może mieć kłopoty z natłokiem nazw, imion i skomplikowanych relacji między postaciami.

Rysunek Delaby’ego to europejska klasyka na całkiem wysokim poziomie. Grafik świetnie oddaje zarówno pejzaże, architekturę i postacie i robi to w sposób bardzo realistyczny. Nie brakuje tu scen walki czy nienachalnego erotyzmu, ale – wiadomo – ostatecznie dominują i tak gadające głowy. Taki to jest właśnie komiks – oparty głównie na dialogu i skomplikowanej intrydze.


Pod koniec 2025 roku wyszedł w Belgii już trzynasty tom, otwierający już czwarty cykl „Mureny”. Czyli czekają nas – przynajmniej na razie – jeszcze dwa tomy zbiorcze. Wyda je Egmont, który porzucił „Murenę” przed laty po czwartym odcinku. Wydawnictwo Taurus Media w latach 2013-2019 kontynuowało tę serię, ale porzuciło ją w jeszcze gorszym momencie, bo po odcinku dziesiątym, w środku trzeciego cyklu. Dobrze, że teraz będzie szansa przeczytać to wszystko razem. Bo warto.


Tytuł: Murena. Tom 1
Scenariusz: Jean Dufaux
Rysunki: Philippe Delaby
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Tytuł oryginału: Murena #1-4
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Dargaud
Data wydania: kwiecień 2026
Liczba stron: 216
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 215 x 285
Wydanie: I
ISBN: 9788328178502

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz