niedziela, 11 marca 2018

Kaznodzieja Tom trzeci

Nietypowa logika damsko-męska

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Serial „Zmiennicy”, ostatnie dzieło legendarnego Stanisława Barei, oprócz częstego punktowania absurdów życia w Polsce roku 1986, brał na tapetę również stereotypy związane z męską lub żeńską wizją świata. A także wizją mieszaną, będącą wypadkową dwóch pierwszych. Ba, jego czwarty odcinek miał nawet charakterystyczny tytuł – „Typowa logika damsko-męska”. Co wspólnego mają perypetie warszawskich taksówkarzy sprzed trzydziestu lat z trzecim tomem nowej edycji „Kaznodziei”? To znaczy: oprócz rzucającego się nieco w oczy lekkiego podobieństwa aparycji głównych bohaterów?

Spójrzmy najpierw na zawartość komiksu. Ostatni odcinek drugiego tomu był originem mojej ulubionej postaci całej historii – wampira Cassidy’ego. Po zakończeniu trzeciego tomu musiałem jednak mocno zrewidować swój rozkład sympatii do bohaterów „Kaznodziei” – ale pozwolę wam samodzielnie przekonać się, co mam na myśli. Akcja w najnowszej części wyhamowuje, jest więcej zadumy, analizy psychologicznej, rozmów przy stoliku lub w łóżku i sporo retrospekcji. Groteskowy i niezamierzenie prześmieszny Herr Starr zostaje nowym Wszechojcem Graala – organizacji, z którą walczyliśmy w tomie drugim. Starr oczywiście nadal snuje swoje absurdalne plany wobec Jessego. Ale cała sprawa Graala jest tu tylko delikatnie zaznaczona, na kolejne przyspieszenie akcji musimy chyba poczekać. Tymczasem skupiamy się na trójce bohaterów i ich coraz bardziej skomplikowanej relacji. Ale najpierw spin-off.

Garth Ennis zaprosił do gry nowych rysowników. Steve Dillon, zajęty pracą nad regularną serią o Kaznodziei, nie miał czasu, aby narysować historię przerażającego Świętego od morderców. Nową poboczną fabułę Ennisa zilustrowali zatem Steve Pugh i Carlos Ezquerra, tworząc wraz z nim krwawy, przejaskrawiony i przygnębiający antywestern – wzorowany, jak zaznaczył sam Ennis, na filmie „Bez przebaczenia”, w reżyserii Clinta Eastwooda. Opowieść o tym, jak powstał niezniszczalny i bezlitosny Święty od morderców, to nowa wersja mitu o Dzikim Zachodzie. Ennis mówi, że to jego ulubiony kawałek całego „Kaznodziei”. Mit ulepiony z mitów, radykalne rozliczanie kulturowej historii Dzikiego Zachodu, która powstała przecież na fundamentach z krwi, pożogi, masowych mordów i szalejącego bezprawia. Postać Świętego jest nieskończenie tragiczna. Tak bardzo zaprzeczał on swojej własnej naturze, że gdy spadła maska, skrywająca jego prawdziwe „ja”, powstało piekło na Ziemi.


W drugiej części komiksu poznajemy dalej historię Cassidy’ego. „Krew i whiskey” rzuca nas do Nowego Orleanu, gdzie wraz z naszym krwiopijcą odkrywamy siedlisko wampirzej organizacji. Jej członkowie uczą się krwawego rzemiosła z książek Brama Stokera i Anne Rice, powtarzając ciągle pompatyczne slogany o mrokach nocy, tęsknocie za doczesnością i nadludzkich pragnieniach. Ennis bawi się wampirzymi stereotypami na całego, wyraźnie kpiąc z patosu i naiwności postaci Draculi czy Lestata. Cassidy to przecież tak naprawdę człowiek, który został wampirem niechcący i wcale nie chce nim być. Sens istnienia znajduje na dnie kieliszka, w domu publicznym i na autostradzie. Wszędzie tam, gdzie można zagospodarować wieczność, zgodnie ze stwierdzeniem, że „zbyt dużo wolnego czasu prowadzi do poezji”. A poezja to nie jest dobra życiowa droga.

Omawiany epizod jest ważny, ponieważ wydarzenia z tego odcinka mocno wpływają na to, co dzieje się w regularnej serii, choć właściwie nie dzieje się zbyt wiele – podstawowym zadaniem Jessego i ekipy staje się podróż do Nowego Orleanu właśnie, aby za pomocą magii voodoo zdobyć trochę więcej informacji o tajemniczym Genesis. I tu zaczyna się to, co stanowi sedno trzeciego tomu „Kaznodziei”. Ennis szczegółowo analizuje wzajemne stosunki pomiędzy trójką przyjaciół. Przy czym o ile Jesse i Tulip są tacy jak zawsze, Cassidy pokazuje swoje drugie, skrywane oblicze. Niefajne, poddające w wątpliwość szczerość jego dotychczasowych działań.


Logika damsko-męska, którą na przykładzie bohaterów „Kaznodziei” objaśnia Garth Ennis, wydaje się raczej nietypowa. Faceci, jak to faceci, są zupełnie stereotypowi. Nie czytają instrukcji, bo mają je we krwi. Nie pytają o drogę, bo przecież zawsze wiedzą, gdzie się znajdują. Są przesadnie pewni siebie, protekcjonalni wobec kobiet, o które powinni się zawsze troszczyć, bo są słabsze. W życiu nie pójdą po fachową poradę do psychologa, bo to dla mięczaków. Przeinaczają fakty tak, aby opowieści o przeszłości mile łechtały ich ego. Prawdziwa męska przyjaźń jest dla nich równie ważna jak miłość do kobiety. No właśnie, a czy „słaba płeć” jest w „Kaznodziei” równie stereotypowa? Nie. Tulip i jej przyjaciółka, którą poznajemy w tym tomie, to twarde babki. Nieustępliwe, pewne siebie, nieznoszące patriarchalnej dominacji. To one są o wiele bardziej logiczne i sceptyczne niż mężczyźni, to one podejmują zdecydowane działania. Zatem czy wszyscy jesteśmy facetami? Nawet wbrew stwierdzeniu Tulip, że Jesse to jeden z ostatnich prawdziwych mężczyzn?

Twórcy lekko wyhamowali, być może też potrzebowali oddechu. Do półmetka „Kaznodziei” docieramy w momencie, gdy trójka bohaterów rusza z kopyta na zachód, dalej w poszukiwaniu Boga, któremu chcą zadać kilka niewygodnych pytań. Mam wrażenie, że w kolejnych odcinkach będzie trochę bardziej ponuro i smutno. Ziarno niepewności co do szczerości przyjaźni między członkami ekipy zostało dość jednoznacznie zasiane.



Tytuł: Kaznodzieja Tom trzeci
Seria: Kaznodzieja
Tom: 3
Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: Steve Dillon, Steve Pugh, Carlos Ezquerra
Tłumaczenie: Maciej Drewnowski
Tytuł oryginału: Preacher Book Three (Preacher Special: Saint of Killers #1–4; Preacher Special: Cassidy: Blood & Whiskey; Preacher #27-33)
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: DC Vertigo
Data wydania: styczeń 2018
Liczba stron: 352
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Format: 175 x 265
Wydanie: II
ISBN: 9788328126411

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza