A gdzie Nessie?!
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Wydany ostatnio przez Non Stop Comics kolejny „Departament prawdy” nie jest tak naprawdę komiksem. Jest zbiorem akt Biura Terenowego, szczegółowym opisem istot, jakie tytułowy Departament Prawdy zwalcza. Chociaż „istoty” nie jest tu najbardziej trafnym określeniem.
„Biuro terenowe Departamentu Prawdy zostało założone w 1953 roku, aby stawić czoła rosnącemu zagrożeniu ze strony tego, co obecnie klasyfikujemy jako dzikie fikcje”. Tak możemy przeczytać we wstępie do albumu. Akta, które trzymamy w ręku, są po prostu katalogiem, podzielonym na trzy części, zgodnie z zasadami klasyfikacji, jakie poznaliśmy podczas lektury dziesiątego i jedenastego odcinka serii (patrz: tom drugi). Co katalogujemy? Tulpy, myślokształty manifestujące się w naszej rzeczywistości poprzez zbiorową wiarę w ich istnienie. Jak wiemy z wszystkich dotychczasowych odcinków, dzikie fikcje są złe i niebezpieczne – rolą Departamentu jest nie tylko ich likwidacja, ale również zapobieżenie ich zaistnieniu.
„Dzikie fikcje. Przewodnik terenowy” to, jak wspomniałem, trzy części. Pierwsza zawiera opisy tulp niematerialnych, tylko minimalnie wpływających na otoczenie fizyczne. Czyli duchy, demony, poltergeisty czy wróżki. Druga kategoria to kosmici, anioły, istoty z mitów i legend miejskich – Krampus, Święty Mikołaj, Elvis czy człowiek z hakiem (wykorzystany chociażby w filmowej serii „Koszmar minionego lata”). Te tulpy również nie stanowią jakiegoś wielkiego zagrożenia, choć kontakt z nimi może być wielce traumatyzujący. I wreszcie te najgroźniejsze, wymagające szybkiej interwencji Departamentu Prawdy – w pełni zmaterializowane, żywe istoty, które w powszechnej opinii mogły przetrwać w dzikich, niezbadanych ostępach naszej planety. Mothman, Wielka Stopa, Chupacabra, Demon z Jersey czy Yeti. Trochę się zawiodłem, bo nie ma Potwora z Loch Ness. Dlaczego?!
James Tynion IV postanowił pewnego dnia, że zaprosi do współpracy najlepszych rysowników, jakich osobiście zna, i razem stworzą swego rodzaju bestiariusz „Departamentu prawdy”. Chciał to zrobić tak uniwersalnie, aby „Dzikie fikcje” trafiły nie tylko do czytelników serii, ale również do szeroko pojętych miłośników tajemnic i wszelkiego rodzaju legendarnych istot, jakie wymyśliła ludzka cywilizacja. Takie podejście tłumaczy jeden zabieg, który fanom serii niezbyt się spodoba. Otóż omawiany dziś album zawiera dobrze już nam znane i wspomniane przeze mnie odcinki – dziesiąty i jedenasty. Obydwa oczywiście znakomite, jedne z najlepszych w serii – chwytająca za serce historia człowieka, który poszedł w ślady ojca i podobnie jak on eksplorował tajemnicze, groźne lasy amerykańsko-kanadyjskiego pogranicza w poszukiwaniu Wielkiej Stopy (jakże mocne wywołuje to skojarzenia z „Lasem ożywionego mitu” Roberta Holdstocka, prawda?). Jeśli nie znasz serii, te dwa znakomite zeszyty na pewno zachęcą cię do lektury całości. Ale jeśli serię znasz – uznasz je za marnowanie papieru i miejsca na półce. Coś za coś.
Mam bardzo mieszane uczucia co do tego albumu i nie wiem, jaką ocenę wystawić. Jeśli traktujemy go jak leksykon, który postawimy na półce i zajrzymy do niego od czasu do czasu, to nie jest źle. Ale mogłoby być znacznie lepiej, więcej, dokładniej, bardziej szczegółowo. Nie namawiam, obejrzyjcie sobie najpierw w stacjonarnej księgarni i sami zdecydujcie. I nadal nie mogę przeboleć braku Nessie…
Tytuł: Departament prawdy. Dzikie fikcje. Przewodnik terenowy
Scenariusz: James Tynion IV
Rysunki: Różni artyści
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Tytuł oryginału: Department of Truth. Wild Fictions
Wydawnictwo: Non Stop Comics
Wydawca oryginału: Image Comics
Data wydania: styczeń 2025
Liczba stron: 224
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Format: 170 x 260
Wydanie: I
ISBN: 9788382308235
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz